Start Zdarzenia Śmigłowiec zerwał linię energetyczną na pikniku. To katastrofa w ruchu powietrznym

Śmigłowiec zerwał linię energetyczną na pikniku. To katastrofa w ruchu powietrznym

przez Dogmaty Karnisty

“Incydent” to zdecydowanie zbyt łagodne określenie na opisanie zdarzenia z udziałem śmigłowca i ludzi zgromadzonych na pikniku. Kodeks karny mówi, że tego typu sytuacja to katastrofa w ruchu powietrznym.

Na pikniku wojskowym w Sarnowej Górze 20.08.2023 manewrujący nad publicznością śmigłowiec Black Hawk wleciał w linię energetyczną i zerwał przewód. Media ustaliły, że uszkodzeniu uległo również śmigło. Dramatyczne nagranie z krzykami ludzi, którzy uciekają przed zbliżającą się maszyną, jest dostępne w internecie.

Linia nie była pod napięciem, śmigłowiec odleciał z miejsca zdarzenia, nikomu nic się nie stało.

Z Dogmatycznego punktu widzenia trudno powiedzieć, że “nic się nie stało”, nie sposób mówić jedynie o incydencie czy zagrożeniu katastrofą.

To była już dokonana katastrofa.

Namacalne niebezpieczeństwo

Śmigłowiec leciał bardzo nisko nad tłumem ludzi. Poruszając się w sposób niezgodny z procedurami wleciał w przewód energetyczny. Doszło do naruszenia elementów infrastruktury i uszkodzenia pojazdu znajdującego się w ruchu.

Co więcej, w tej dynamicznej sytuacji nie dało się określić, gdzie/na kogo spadnie zahaczony przewód. Nikt nad tym nie panował, a w pobliżu znajdowało się wiele osób. Być może istniało też ryzyko utraty panowania nad śmigłowcem, do czego cudem nie doszło.

W świetle tych publicznie znanych faktów widzimy więc, że miało miejsce namacalne zdarzenie z udziałem śmigłowca, przewodu energetycznego i tłumu zagrożonych, uciekających ludzi.

Przepisy prawa mogą różnie nazywać to, co dzieje się w przestrzeni powietrznej. Na przykład Prawo lotnicze (Dz.U. 2022, poz. 1235 – tekst jednolity) wymaga zbadania, czy doszło do “incydentu”, “poważnego incydentu” lub “wypadku”. To określenia zdefiniowane w art. 134 ust. 5 i 6 ustawy. Poważnym incydentem lotniczym “jest zdarzenie, którego okoliczności
zaistnienia wskazują, że nieomal doszło do wypadku lotniczego”. Zupełnie inaczej każe do tego podejść prawo karne, które wyróżnia kolizję (np. drogową), wypadek komunikacyjny, niebezpieczeństwo katastrofy, katastrofę, kwalifikowaną katastrofę ze skutkiem śmiertelnym itd.

To, co jest jedynie incydentem w rozumieniu Prawa lotniczego może być już katastrofą wg prawa karnego.

Katastrofa nie wymaga ofiar

Artykuł 173 k.k. nie wymaga spowodowania niczyich obrażeń ciała. Wszyscy mogą wyjść ze zdarzenia bez szwanku, a mimo to katastrofa zaistnieje.

Art. 173. § 1. Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Chodzi o zdarzenie “zagrażające życiu lub zdrowiu wielu osób” – istotne jest słowo “zagrażające”. Wystarczy ustalić, że sytuacja “zagrażała” ludziom.

Odróżnienie przestępstwa polegającego na sprowadzeniu niebezpieczeństwa katastrofy (art. 174 k.k.) od dokonanej katastrofy (art. 173 k.k.) bywa problematyczne i może sprawiać trudności, ponieważ przestępstwo polegające na sprowadzeniu katastrofy samo w sobie też jest tylko “niebezpieczne” – polega na “zagrożeniu” dla ludzi lub mienia. Kodeks karny używa słowa “zagrożenie”, czyli ani żaden człowiek nie musi ucierpieć, ani żaden pojazd czy element infrastruktury nie musi zostać zniszczony, by doszło do dokonanej katastrofy.

Czyli katastrofę poprzedza niebezpieczeństwo katastrofy, a dokonana katastrofa polega na zdarzeniu też jedynie zagrażającym powszechnie ludziom lub mieniu. Zdarzenie z ofiarami w ludziach to już kwalifikowana katastrofa, opisana w kolejnych przepisach, z jeszcze surowszą karą.

Z pewnością przepis mówiący o dokonanej katastrofie nie wymaga doprowadzenia do niczyich obrażeń ciała, nie wymaga zniszczenia pojazdu sprawcy, nie wymaga, by pojazd powodujący zagrożenie rozbił się lub został uszkodzony i nie mógł kontynuować jazdy/lotu.

Destrukcyjne zdarzenie

W omawianej sytuacji kluczowe okazało się zerwanie linii energetycznej i spowodowanie jej niekontrolowanego upadku. W kontakcie ze śmigłem przebieg zdarzenia mógł być przecież bardzo różny, potencjalnie o wiele bardziej tragiczny i dla pasażerów śmigłowca, i dla tłumu uczestników pikniku.

Niebezpieczeństwo katastrofy (art. 174 k.k.) polegało na nieprzepisowym zbliżeniu się do linii energetycznej i zbyt niskim locie.

W innej sytuacji mogłoby polegać np. na chwilowej utracie panowania nad pojazdem, jednak bez ingerencji w infrastrukturę (kierowca auta przekracza prędkość, wpada w poślizg i bez kontroli nad wozem przejeżdża tuż obok przystanku pełnego ludzi).

Skoro jednak helikopter zahaczył o przewody, zerwał je i sam został uszkodzony, wywołał też reakcję ludzi ratujących się ucieczką – pozostawił namacalny ślad, który wspólnie z innymi znamionami określonymi w art. 173 kk.k. określamy katastrofą.

Niebezpieczeństwo okazało się katastroforodne. Niebezpieczeństwo zdarzenia, o którym mowa w art. 174 k.k., zmieniło się w zdarzenie, w którym mowa w art. 173 k.k. – namacalne, niepożądane, destrukcyjne dla kabla i groźne dla ludzi.

Rozmiary zagrożenia

Jeśli potwierdzi się, że naprawa śmigła i śmigłowca, który zahaczył o linię energetyczną na pikniku to kwota rzędu 3 mln zł, całe zdarzenie stanowiło katastrofę nie tylko ze względu na zagrożenie dla wielu ludzi, ale także ze względu na zagrożenie dla mienia w wielkich rozmiarach (które naruszono).

Do zaistnienia katastrofy potrzeba zagrożenia dla zdrowia lub życia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach. Wystarczy jeden z tych rodzajów zagrożenia, by można było mówić o katastrofie opisanej w art. 173 k.k.

Trwa spór w doktrynie, czy “mienie w wielkich rozmiarach” należy rozumieć gabarytowo (wielki pojazd, wielki budynek itp.), czy kwotowo (analogicznie jak mienie wielkiej wartości zdefiniowane w art. 115 § 6 k.k. – warte ponad milion złotych).

Z Dogmatycznego punktu widzenia najlepsza jest interpretacja łącząca wartość zagrożonego mienia z warunkiem, by zdarzenie, które ma być katastrofą, sprowadzało zagrożenie powszechne, w pewnym sensie rozległe, nie będące atakiem wyłącznie na dobra indywidualne. Dlatego sprowadzenie zagrożenia dla walizki pełnej pieniędzy, którą ktoś wiezie w aucie, co prawda będzie atakiem na mienie wielkich rozmiarów w sensie jego wartości, ale nie będzie przestępstwem z art. 173 k.k. z powodu braku zagrożenia powszechnego.

“Rozmiary” mienia należy rozumieć w ten sposób, że liczy się jego wartość + gabaryt uzasadniający stwierdzenie, że zdarzenie było groźne powszechnie, a nie tylko punktowo. Nieostre kryteria, bo i przepis Kodeksu karnego jest pod tym względem elastyczny.

Zatem – nie tylko incydent, nie jedynie niebezpieczeństwo, lecz katastrofa w ruchu powietrznym. Pod tym kątem należy zbadać odpowiedzialność karną osób odpowiedzialnych za lot śmigłowca.


Zachęcam do udostępniania linka do tekstu w mediach społecznościowych. Portal Dogmaty Karnisty to zarejestrowane czasopismo, które możesz cytować również w klasyczny sposób. Skorzystaj z poniższego wzoru:

  • M. Małecki, Śmigłowiec zerwał linię energetyczną na pikniku. To katastrofa w ruchu powietrznym, Dogmaty Karnisty z 22.08.2023, dogmatykarnisty.pl

Podobne tematy

1 komentarz

konrad 26 sierpnia 2023 - 20:32

Prawo Lotnicze (art. 134.2) mówi, że jesli “jakakolwiek osoba doznała co najmniej poważnych uszkodzeń ciała lub statek powietrzny został
uszkodzony lub nastąpiło zniszczenie jego konstrukcji” to mamy Wypadek. Poważny Incydent to nieomal wypadek.

Reply

Co o tym sądzisz?