Start Przepisy TAK dla multi-wykroczenia, wdowiego grosza i pirackiej recydywy. NIE dla zabójstwa drogowego

TAK dla multi-wykroczenia, wdowiego grosza i pirackiej recydywy. NIE dla zabójstwa drogowego

przez Dogmaty Karnisty

Po tragicznym wypadku na przejściu dla pieszych w Warszawie pojawiły się zapowiedzi zmian w przepisach, również prawa karnego.

Do tragicznego wypadku na ulicy Sokratesa na warszawskich Bielanach doszło po godz. 13 w niedzielę – 20 października. 31-latek w rozpędzonym bmw uderzył tam w przechodzącego na pasach z rodziną mężczyznę. 33-latek nie przeżył – opisuje zdarzenie portal wp.pl.

Zdarzenie ożywiło dyskusję o karze grożącej za popełnienie wypadku drogowego, szczególnie jeśli jego rezultatem jest śmierć człowieka. Pojawiły się postulaty zaostrzenia kar, a nawet wprowadzenia do prawa karnego nowego przestępstwa polegającego na “zabójstwie drogowym”. Tragiczne zdarzenie może stać się – jak to zwykle bywa – pożywką dla populistów prawnych, którzy recepty na wszelkie zło tego świata upatrują w ciągłym zaostrzaniu kar.

Poniżej krótka analiza Dogmatyczna problemu karania piratów drogowych i trzy propozycje zmian w przepisach, które mogą przyczynić się do lepszego zarządzania tą sferą odpowiedzialności karnej.

Multiwykroczenie to przestępstwo

Historia “Froga” nauczyła nas, że popełnianych po kolei wykroczeń w ruchu drogowym nie da się w prosty sposób zsumować: z wielu pojedynczych wykroczeń nie da się zrobić w sumie jednego przestępstwa. Nie zawsze będzie to sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy z art. 174 k.k.

Sposobem na najbardziej brawurowe i typowo “pirackie” zachowania uczestników ruchu może być przepis Kodeksu karnego, który przekształca wielokrotne naruszenia przepisów ruchu drogowego w jedno, surowiej karane przestępstwo, które mogłoby zostać wpisane do nowego art. 178c Kodeksu karnego.

„Kto prowadzi pojazd mechaniczny, umyślnie naruszając zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym w stopniu odpowiadającym łącznie co najmniej 77 punktom karnym, określonym w osobnych przepisach, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Regulacja przypominałaby nieco typy przepołowione, jak np. kradzież: mniejsza społeczna szkodliwość czynu prowadzi do odpowiedzialności za wykroczenie, multiwykroczenie staje się przestępstwem. Podsumowujemy jeden i ten sam czyn danego sprawcy, a więc jeden przejazd po mieście (jedno „prowadzenie pojazdu”). Nie podsumowujemy w ten sposób całego życia sprawcy, lecz oceniamy poziom brawury konkretnego czynu, zgodnie z art. 11 § 1 k.k.

Szerzej o tej propozycji pisałem w artykule z 11 czerwca 2014 r.

Kara “wdowiego grosza”

Popieram propozycje zaostrzenia sankcji za pojedyncze wykroczenia godzące w bezpieczeństwo ruchu, szczególnie jeśli chodzi o wymiar kary nakładanej zgodnie z tzw. taryfikatorem mandatów. Nie chodzi jednak przy tym o mechaniczne zaostrzanie kar, lecz uelastycznienie katalogu kar tak, aby dało się wymierzyć karę adekwatną do wszystkich dyrektyw wymiaru kary. Żeby była to kara dolegliwa w danym przypadku.

Przykład “wdowiego grosza” pokazuje, że 500-złotowy mandat za to samo wykroczenie wobec zupełnie różnych sprawców nie zawsze jest karą adekwatną i dolegliwą. Ewangeliczna wdowa rzuciła do skarbony tylko dwa pieniążki, ale było to wszystko, co miała, więc “dała najwięcej ze wszystkich”.

Dla jednego sprawcy 500 zł to bardzo duża kwota, dla innego o wiele bardziej dolegliwą karą jest “strata czasu” i 15-minutowe oczekiwanie na wypisanie mandatu opiewającego na tę kwotę. “500 minus” nie czyni różnicy.

Intuicyjnie można więc założyć, że wysokość grzywny powinna być dostosowana do dochodów i stanu majątkowego sprawcy. Problemem jest przełożenie idei “wdowiego grosza” na konkretne rozwiązania prawne. Jeśli “bogaty” powinien płacić więcej, to jak ustalić – zgodnie z gwarancjami postępowania karnego – że właśnie w tym wypadku mamy do czynienia ze sprawcą, który powinien zapłacić więcej. Względy sprawiedliwości mogą tu kolidować z potrzebą sprawnego i szybkiego załatwiania sprawy w postaci mandatu nałożonego przez Policję zaraz po popełnieniu czynu.

Warto jednak zastanowić się nad większą elastycznością katalogu kar, tak aby jej nałożenie i wyegzekwowanie było możliwe bez inicjowania kosztownych procesów przed sądem. Obligatoryjny postój w miejscu kontroli drogowej, wzorem rozwiązań testowanych w Estonii, to tylko jeden z pomysłowych kierunków poszukiwań lepszego systemu zarządzania karą za popełnienie wykroczenia – tak aby kara za dany czyn była w każdym wypadku porównywalnie dolegliwa, a to zależy oczywiście od tego, jakiemu sprawcy wymierza się konkretną karę.

Piracka recydywa

Sąd powinien mieć możliwość wymierzenia kary adekwatnej do popełnionego czynu, zarówno wtedy, gdy czyn jest bardzo “zły”, jak i wtedy, gdy jego społeczna szkodliwość jest niewielka. Wypadek drogowy nierówny wypadkowi. Dlatego z dużą rezerwą należy podchodzić do wszelkich pomysłów mechanicznego podnoszenia sankcji za wybrane przestępstwa, co rodzi ryzyko wygenerowania jeszcze większych niespójności. Tym bardziej, że sprawcy śmiertelnego wypadku na Bielanach grozi stosunkowo surowa kara (zobacz kolejny śródtytuł).

Jeśli jednak poszukujemy w Kodeksie karnym jakiegoś miejsca, które można byłoby uzupełnić symboliczną regulacją wskazującą na bardziej karygodny typ zachowania sprawcy na drodze, można zastanowić się nad uchwaleniem dodatkowej podstawy dla nadzwyczajnego zaostrzenia kary: wtedy, gdy sprawca popełnia przestępstwo drogowe po raz drugi lub kolejny.

Właściwym miejscem dla takiej regulacji byłby art. 178 k.k. Już dzisiaj opisuje on różne sytuacje, w których dochodzi do zaostrzenia kary dla sprawcy katastrofy komunikacyjnej lub wypadku drogowego.

Tak jest: Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173, art. 174 lub art. 177 znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę, a w wypadku przestępstwa określonego w art. 177 § 2 w wysokości nie niższej niż 2 lata, do górnej granicy tego zagrożenia zwiększonego o połowę.

W nowym paragrafie mogłaby znaleźć się analogiczna regulacja dotycząca “sprawcy, który był już wcześniej prawomocnie skazany za popełnienie przestępstwa określonego w art. 173, art. 174 lub art. 177” (katastrofa, niebezpieczeństwo katastrofy, wypadek drogowy).

NIE dla zabójstwa drogowego

Nie mam wątpliwości, że sprawca tragicznego wypadku drogowego na warszawskich Bielanach zasługuje na surową karę. Jaka kara grozi mu za spowodowanie takiego wypadku? Do 8 lat pozbawienia wolności, zgodnie z art. 177 § 2 k.k.

Okej, może się wydawać, że jest to kara stosunkowo niska. Przykładowo, za zabójstwo sąd może wymierzyć sprawcy nawet dożywotnie więzienie. Pomyślmy jednak przez chwilę: czy 8 lat życia to dużo czy mało? Co działo się w Twoim życiu w ciągu ostatnich 8 lat? Ktoś skończył w tym czasie liceum i studia, komuś innemu urodziło się dziecko lub kolejne dziecko, a pierwsze idzie już do szkoły. A może policzysz, ile pieniędzy zarobiłeś w ciągu tych 8 lat pracy lub ile możesz zarobić w ciągu 8 następnych?

Osiem lat więzienia to nie jest aż tak mało. A jest to kara, którą w zwykłych granicach zagrożenia można wymierzyć również za zabójstwo.

Zgodnie z art. 148 § 1 k.k. dolną granicą zagrożenia ustawowego za popełnienie zabójstwa jest kara 8 lat pozbawienia wolności. Okazuje się więc, że sprawcy wypadku drogowego można wymierzyć karę tak surową jak za zabójstwo i w tego typu sprawie (brawurowa jazda po mieście zakończona wypadkiem na przejściu dla pieszych) kara powinna sięgać tej górnej granicy zagrożenia.

Problemem jest więc wymierzenie sprawcy określonej kary, a więc praktyczne zastosowanie przepisu, nie zaś zbyt niska kara grożąca za dany czyn.

Nie widzę natomiast wartości dodanej we wprowadzeniu do Kodeksu karnego nowego typu przestępstwa, określanego w debacie jako “zabójstwo drogowe”. Tego typu propozycja nasuwa kilka wątpliwości:

  • jeżeli są podstawy, by przyjąć, że sprawca przewidywał i godził się na śmierć przechodnia, jego czyn jest zwykłym zabójstwem z art. 148 k.k. i żaden nowy przepis nie jest potrzebny;
  • jakie mają być znamiona “zabójstwa na drodze”? Jakoś trzeba ten typ czynu odróżnić od zwykłego wypadku z jednej strony i zwykłego zabójstwa z drugiej strony. Bardzo niebezpiecznym pomysłem byłoby wprowadzanie otwartej klauzuli i uzależnianie kwalifikacji prawnej czynu od nieostrych kryteriów (“godzenie się” na skutek jest już wystarczająco nieostre). Najbardziej miarodajnym parametrem wydaje się prędkość pojazdu, ale przecież nie tylko znacznie przekroczona prędkość sprowadza zagrożenie na drodze (wyprzedzając na przejściu dla pieszych przy nieznacznie przekroczonej prędkości też można wyrządzić przechodniom bardzo poważne szkody);
  • jaka kara ma grozić sprawcy tego specyficznego zabójstwa? Stan nietrzeźwości lub odurzenia sprawcy już aktualnie powiększa wymiar kary za wypadek ze skutkiem śmiertelnym – sprawcy grozi od 2 do 12 lat więzienia, podobnie gdy zbiegnie z miejsca zdarzenia. Żeby nowe przestępstwo realnie do czegoś służyło, kara musiałaby oscylować w granicach między 3 a 15 latami pozbawienia wolności, czyli tak jak za umyślne powodowanie ciężkich obrażeń ciała człowieka.

Można oczywiście postulować wprowadzenie do prawa karnego zmiany czysto językowej – nazwanie najbardziej karygodnych wypadków komunikacyjnych zabójstwem drogowym. Ale czy chodzi nam o słownictwo, czy realną poprawę bezpieczeństwa użytkowników drogi?

Przede wszystkim prewencja

Komentując sprawę zabójczego potrącenia w Warszawie napisałem na Facebooku, że zagrożeń w ruchu drogowym nie da się wyeliminować surowymi karami dla sprawców wypadków. Naprawdę, ustawienie znaku z “30-stką” w czerwonym okręgu nie zmniejszy zagrożenia dla przechodniów, bo pirat drogowy pozostanie piratem drogowym i złamie ten zakaz. A ktoś inny z kolei, kto będzie jechał powoli, ale się zagapi, też potrąci pieszego niezależnie od tego, jak surowa kara będzie mu groziła za spowodowanie wypadku drogowego.

Ruch drogowy to jedna z tych sfer życia, w której najważniejsza jest prewencja. Ale nie prewencja po linii najmniejszego oporu, czyli ustawienie znaku ostrzegawczego i ograniczenie prędkości, tylko rozwiązania infrastrukturalne. Tak żeby – przykładowo – wyprzedzanie na przejściu nie było “tylko” zakazane, ale żeby było NIEMOŻLIWE (np. zwężenie jezdni przed przejściem i jeden pas ruchu w danym kierunku).

A to już zadanie zarządzających drogą, samorządu i państwa. I po części ich wina za wypadki, których dałoby się uniknąć lepszą polityką prewencyjną.

Podobne tematy

1 komentarz

Przemek 5 listopada 2019 - 17:48

Na Litwie, w miastach, ale czasem nie tylko tam, na przejściu dla pieszych jest próg zwalniający. Po prostu przejście dla pieszych jest też progiem zwalniającym. Po kilku dniach jazdy już wiesz, że musisz zwolnić jak do pasów dojeżdżasz. bo inaczej do góry wyskoczysz itp itd Małe ronda tj skrzyżowania o ruchu okrężnym też spowalniają szybką jazdę …

Reply

Co o tym sądzisz?