Start Legislacja Więzienie za edukację seksualną? Ustawa wadliwa i groźna w praktyce

Więzienie za edukację seksualną? Ustawa wadliwa i groźna w praktyce

przez Dogmaty Karnisty

Sejm rozpoczął prace nad penalizacją “edukacji” seksualnej – jak wynika z intencji projektodawców obywatelskiego projektu zmian w prawie karnym, opisanej w uzasadnieniu projektu.

Odpowiedzialność karna ma dotyczyć “publicznego propagowania lub pochwalania podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego” i choć przepis ten nie może mieć zastosowania do lekcji edukacji seksualnej (o czym poniżej), w praktyce zrodzi ryzyko niewyobrażalnych nadużyć. Tym bardziej, że projektodawcy piszą wprost:

Proponowana zmiana zapewni prawną ochronę dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją, która rozwija się w niebezpiecznym tempie i dotyka tysięcy najmłodszych Polaków za pośrednictwem tzw. “edukacji” seksualnej.

Uzasadnienie projektu ustawy

Mówili o tym również posłowie podczas dzisiejszego (15 października 2019 r.), pierwszego czytania projektu ustawy. Poseł Andrzej Matusiewicz w imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości rozważał nawet, czy przestępstwo nie powinno być zagrożone karą aż do 5 lat pozbawienia wolności, tak aby nie dało się warunkowo umorzyć postępowania.

Zobacz transmisję obrad Sejmu poświęconych projektowi (od godz. 13:58).

Co mówi przepis, a czego nie?

Projektodawca zamierza wprowadzić trzy nowe typy czynu zabronionego pod groźbą kary w art. 200b k.k.

W nowym paragrafie 2 opisany ma zostać czyn polegający na publicznym propagowaniu lub pochwalaniu podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego (nie będącego propagowaniem pedofilii, która jest już karalna na mocy art. 200b k.k. – w projekcie § 1).

W nowym paragrafie 3 zawarty został typ kwalifikowany propagowania lub pochwalania podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego, jeśli sprawca robi to za pomocą środków masowego komunikowania się, np. przez Internet.

Z kolei paragraf 4 dedykowany jest dla nauczycieli i dotyczyć będzie sytuacji propagowania lub pochwalania podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukację, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi, albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej.

Druk nr 3751, Sejm VIII kadencji – Obywatelski projekt nowelizacji Kodeksu karnego

Kluczowe znamiona nowych przestępstw to “propagowanie” i “pochwalanie” obcowania płciowego/innych czynności seksualnych małoletnich.

W żadnym wypadku w państwie praworządnym przepisy te nie mogą zostać wyłożone w ten sposób, że chodzi o zakazywanie prowadzenia merytorycznych zajęć edukacji seksualnej, zgodnych z aktualnym stanem wiedzy.

Wynika to ze znamion “propaguje” i “pochwala”. Posłużmy się prostym przykładem. Jeżeli nauczyciel biologii tłumaczy dzieciom, czym się różnią ryby od płazów, to przecież nie jest tak, że propaguje płazy. On po prostu edukuje. Przekazywanie wiedzy, czyli edukowanie to coś innego niż propagowanie lub pochwalanie, i zwyczajna lekcja edukacji seksualnej nie będzie objęta wskazanym przepisem.

Żeby karać edukację seksualną, projektodawca musiałby zaproponować przepis w brzmieniu: “Kto publicznie prowadzi działalność edukacyjną obejmującą obcowanie płciowe małoletnich i podejmowanie przez nich innych czynności seksualnych, podlega karze…”

Już na pierwszy rzut oka widać, że tego typu przepis zakazujący wprost dostępu do edukacji i wiedzy, ograniczający prawo do zdobywania informacji, nie mógłby zostać zaakceptowany w demokratycznym państwie prawnym. Być może dlatego zdecydowano się ukryć rzeczywiste intencje – zmierzające, obiektywnie rzecz biorąc, do ścigania nauczycieli za lekcje wychowania seksualnego – pod bardziej wyśrubowanymi pojęciami.

A zatem projekt jest, jeśli wyłoży się go zgodnie z zasadami wykładni, po prostu bezskuteczny i nie pozwoli, jeśli będziemy działać lege artis, ścigać nauczycieli za edukację seksualną.

Obcowanie legalne, mówienie o tym – nie

Omawiany projekt jest w całości wadliwy z innej, podstawowej przyczyny. W nowych przepisach zakazane ma być propagowanie lub pochwalanie rzeczy, które są legalne!

Dotychczas w art. 200b k.k. jest przewidziana karalność za pochwalanie lub propagowanie zachowań pedofilskich. A więc czynności zakazanych prawnie, godzących w dobra osobiste dzieci i ich seksualność. Natomiast nowością wprowadzoną w projekcie ma być propagowanie lub pochwalanie obcowania płciowego “małoletniego”, czyli osoby do 18 roku życia. Zgodnie z niezmienianymi, innymi przepisami prawa karnego, począwszy od 15 roku życia podejmowanie aktywności seksualnej jest dozwolone (art. 200 k.k. przewiduje odpowiedzialność za kontakty seksualne z małoletnim poniżej 15 lat). Projekt rozszerzenia zakaz na wszystkich małoletnich.

Absurd polega na tym, że podejmowanie tych czynności, które ktoś propaguje lub pochwala, będzie w pełni legalne, ale już ich pochwalanie lub propagowanie – ma być zabronione pod groźbą kary.

Tworzy się z tego temat TABU i to tabu ma być sankcjonowane prawem karnym.

Posłużmy się przykładem: czy jest uzasadnione, by karać więzieniem za propagowanie soli? Jedzenie soli jest legalne, ale już mówienie, że posolona potrawa lepiej smakuje, będzie przestępstwem. Gdybyśmy się zastanowili, jak groźne dla naszego życia i zdrowia jest nadużywanie soli w świetle aktualnej wiedzy medycznej… to można dojść do wniosku, że czym prędzej należy karać więzieniem za pochwalanie solniczki.

Zdarzają się sytuacje, w których skłanianie innej osoby do określonych zachowań będzie zakazane prawnie, podczas gdy same te czynności nie spotkają się z karą, np. nakłanianie kogoś do samobójstwa czy pomoc w przerwaniu ciąży. Są to jednak sytuacje nieporównywalne. Nie ma bowiem nic złego w obcowaniu płciowym dwóch 17-latków, a wpływanie na ich proces decyzyjny nie wydaje się czymś szczególnie nagannym, zasługującym na karę kryminalną. Tym bardziej, że odpowiedzialności karnej za nowe przestępstwo może podlegać… sam 17-latek, który pochwalał określone formy kontaktu seksualnego w rozmowie z rówieśnikami.

To ewidentny zamach na najbardziej podstawowe wolności konstytucyjne, z prawem do wyrażania poglądów włącznie.

Innymi słowy, jeżeli granica tzw. przyzwolenia seksualnego ustawiona jest aktualnie na poziomie 15 lat, coś z tego faktu wynika. Prawo karne nie powinno mieć tu wiele do powiedzenia, bo karanie za czyny osób, które ukończyły 15 lat zamyka ewentualną dyskusję tam, gdzie powinna się ona właśnie toczyć.

W praktyce: ryzyko nadużyć

Czytelnicy Dogmatów Karnisty alarmowali, że niepokoi ich otwarta możliwość nadużywania uchwalonych przepisów w praktyce. Cóż po racjonalnej interpretacji, gdy określone czynności prokuratury lub Policji mogą być podejmowane na zlecenie polityczne.

No dobra, ale czy przypadkiem sytuacja w której pedagog czy terapeuta wyjaśnia małoletniemu, że zachowania autoerotyczne są całkowicie OK, nie podpada pod czwarty paragraf proponowanego przepisu?

– pyta Czytelnik Dogmatów. Jest ryzyko, że tak właśnie będzie to interpretowane. Edukacja seksualna może zostać uznana za “miękkie” pochwalanie masturbacji, a to uruchomi lawinę postępowań karnych. Jak się wydaje, będzie to zgodnie z intencjami projektodawców, którzy wielokrotnie piszą w uzasadnieniu o “edukacji” seksualnej.

I tu mamy sedno problemu: “W żadnym wypadku w państwie praworządnym przepis ten nie może zostać wyłożony w ten sposób, że chodzi o zakazywanie prowadzenia merytorycznych zajęć edukacji seksualnej” – uważam, że obecnie możemy się już na poważnie zacząć bać właśnie takiej wykładni tego przepisu.

– skomentowała Czytelniczka. Zgadzam się z tą uwagą, w praktyce przepisy mogą posłużyć do prowadzenia walki politycznej lub zwalczania środowisk społecznych nieprzychylnych partii sprawującej władzę.

Katalizatorem ryzyka, o którym mówimy, jest także połączenie w jednej osobie funkcji posła, Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego (niezależnie od tego, kto sprawowałby tę funkcję). Osoba biorąca udział w tworzeniu prawa jako poseł jest jednocześnie zwierzchnikiem prokuratorów i może im wydawać wiążące wytyczne co do aktualnej polityki karnej.

Nietrudno o utrwalenie się, przynajmniej w działaniach organów ścigania, nieprawidłowej wykładni przepisów, zmierzającej do represjonowania obywateli za zachowania, które nie wypełniają znamion żadnego czynu zabronionego.

Ochrona dzieci przed nadużyciami seksualnymi musi opierać się na rzetelnej edukacji seksualnej; jej zakazywanie rodzi ryzyko szerzenia się patologii.

Omawiany projekt powinien więc zostać odrzucony:

  • jest źle skonstruowany i sprawia wrażenie “pułapki” – przepis mówi o czymś innym niż uzasadnienie projektu;
  • odczytywane zgodnie z regułami wykładni, przepisy nie realizują intencji projektodawców, bo użyte w nich znamiona nie mówią o edukacji seksualnej;
  • co się tyczy wiedzy o życiu seksualnym człowieka, nie ma podstaw, by zakazywać obywatelom zdobywania wiedzy.

Podobne tematy

12 komentarzy

A 16 października 2019 - 09:12

Edukacja seksualna to jedno, przy właściwej interpretacji przepis nie powinien jej obejmować, ale pojawia się też problem chociażby twórczości dotyczącej seksualności nastolatków. Czy w przypadku wprowadzenia takiego uregulowania zakazane w Polsce będzie emitowanie takich seriali jak np. Sex Education Netflixa? Spokojnie można podciągnąć to pod pochwalanie i propagowanie. Wiele z książek z działu tzw. young adult też prawdopodobnie “podpadnie” pod taki przepis.

Reply
Kamil 16 października 2019 - 18:39

Dramat!

Reply
Katarzyna 16 października 2019 - 19:51

Chciałabym przypomnieć, że w polskich uczelniach studiują osoby małoletnie jako pełnoprawne studentki i pełnoprawni studenci (dotyczy to tak obywateli polskich, którzy zaczęli edukację wcześniej, jak i cudzoziemców, którzy przyjeżdżają do Polski na studia mając 17, a czasem nawet 16 lat). Czy to oznacza, że członkowie i członkinie kół naukowych i organizacji studenckich organizujące Tydzień Edukacji Seksualnej na uczelni “podpadną” pod przepis (“działalność związana z edukacją”)? Definicja słownikowa: propagować = “upowszechniać jakieś poglądy, idee lub wiedzę”. Czy to jednak nie godzi w merytoryczną, lege artis edukację seksualną? Będzie ona przecież upowszechnianiem wiedzy. Zabronimy wykładowcom akademickim dzielenia się wiedzą opartą o dowody naukowe ze studentami, bo kto wie, czy na sali nie ma kogoś, kto jeszcze nie skończył 18 lat? Opary absurdu…

Reply
katja 17 października 2019 - 13:16

Mam pytanie – czy w obecnym prawie jest jakikolwiek zapis, który daje mi jako rodzicowi narzędzie by chronić moje dziecko przed nadużyciem seksualnym w wykonaniu osoby edukującej? nie chodzi mi o nadużycia stricte cielesne, tylko taki ”gwałt przez uszy i oczy”?
bo w związku z tym projektem obywatelskim co chwila słyszę, że jest on straszny i antyedukacyjny, bo jak ktoś powie dzieciom, że masturbacja jest normalna, to pójdzie do kryminału; pan obawia się o interpretację słów „propaguje” i „promuje” i pisze, iż w praktyce zrodzi tu ryzyko „niewyobrażalnych nadużyć”;

ja natomiast, jako matka mam prawo obawiać się przede wszystkim „niewyobrażalnych nadużyć” ze strony potencjalnych edukatorów seksualnych i chciałbym mieć jakieś, również prawne, narzędzia, by to ryzyko niwelować; no i pytanie – czy je mam?

Ja nie chcę, by ktoś dorosły, obcy, w kwestiach tak intymnych jak seksualność, cokolwiek mojemu dziecku „promował” czy „propagował” w ramach obowiązku szkolnego [i w ciągu całej edukacji zresztą też, nie tylko do czasu ukończenia przez dziecko 15 lat]; mówienie że masturbacja jest normalna/nienormalna uważam za nadużycie, tak samo jak za nadużycie uważałabym, gdyby nauczyciel historii mówił dzieciom, że wojny są normalne/ nienormalne; a nauczyciel biologii, że jedzenie mięsa jest normalne/nienormalne; a z tego co widzę, bardzo wielu komentujących takie ujęcie sprawy uznaje za neutralne i [sic!] naukowe; przy czym jest to najmniejsze z nadużyć, jakie mogę sobie w tej kwestii wyobrazić;
różne faktyczne przykłady edukacyjne w zakresie seksualności też są kompromitujące [choćby rysowanie cipek i siusiaków w przedszkolu i bawienie się eksponatami imitującymi narządy płciowe… bo dlaczego niby promuje się wśród dzieci właśnie to, a nie rysowanie i zabawę eksponatami aort, jelit i żołądków – przecież dla ich rozwoju i zdrowia poznanie ich jest co najmniej równie ważne?]

Wg mnie większość środowisk napierających na szkolną edukację seksualną jest silnie zideologizowana i często seksualność stanowi dla nich oś świata, przez co absolutnie nie chciałbym, aby ewentualni edukatorzy szkolni się z tych środowisk wywodzili; seksualność jest objęta tabu i zawsze tak było i będzie, bo jest to bardzo intymna strefa działań ludzkich; jedyne co się tu zmienia w czasie, to zestaw obowiązujących mitów, a te obowiązujące dziś wcale nie są lepsze od starych;

Uważam, że skupianie się na zagrożeniach tej ustawy dla potencjalnych edukatorów a pomijanie w jej kontekście zagrożeń związanych z wprowadzeniem obowiązkowej edukacji seksualnej jest co najmniej niefrasobliwością;
zamiast patrzeć na tę propozycję jako na skierowaną przeciwko edukacji seksualnej, może warto spojrzeć na nią jako na antycypującą pewne realne problemy związane z ewentualnym wprowadzeniem takiej edukacji do obowiązku i praktyki szkolnej i jako taką ją rozważać i proponować takie jej udoskonalenie, aby jak najlepiej chroniła przede wszystkim dzieci i stawiała zasadne granice edukatorom?
Ja nie mając zapewnionej ochrony przed nadużyciami ze strony edukatorów seksualnych nie poprę żadnej takiej edukacji w szkole, bo jest to zbyt wrażliwa sprawa, by wydać ją na pastwę jakimś zideologizowanym aktywistom neofitom, których doprawdy nie brakuje;

Reply
Nomorota 18 października 2019 - 08:36

O co dokładnie chodzi pani z masturbacją? Seksuologia mówi, że to zupełnie zwyczajna i normalna aktywność seksualna. Dlaczego niby nauczyciel nie ma tego przedstawiać w ten sposób? Czy złości panią konfrontacja z własnymi poglądami na ten temat?

Reply
katja 18 października 2019 - 11:21

dałam przykład dotyczący historyka lub biologa i to wg mnie wystarczające wyjaśnienie; ale spróbuję doprecyzować;
sam fakt występowania i powszechności danego zjawiska [czy to będzie masturbacja, czy wojna czy jedzenie mięsa] nie stanowi o jego normalności/nienormalności; opozycja normalność/nienormalność to pewien wyznacznik kanonu zachowań przyjętych jako akceptowalne, pożądane lub nieakceptowalne, niepożądane w społeczeństwie;
i żaden poważny naukowiec nie powie o masturbacji, że „to zupełnie zwyczajna i normalna aktywność seksualna” tylko powie jak Lew Starowicz, że: „Działania masturbacyjne mają najczęściej charakter zastępczy, to znaczy, że pomagają wówczas, gdy na przykład jeden z partnerów choruje. Wówczas tego rodzaju zachowania zastępcze zapewniają normalną aktywność seksualną i nie wywołują żadnych negatywnych skutków. Oczywiście, przy założeniu, że nie mamy do czynienia ze wspomnianym uzależnieniem.”
Widać różnicę?

Reply
katja 17 października 2019 - 14:00

i jeszcze jedno – w kwestii:
“Edukacja seksualna może zostać uznana za “miękkie” pochwalanie masturbacji, a to uruchomi lawinę postępowań karnych. Jak się wydaje, będzie to zgodnie z intencjami projektodawców, którzy wielokrotnie piszą w uzasadnieniu o “edukacji” seksualnej.”
Faktycznie wierzy pan w tę „lawinę postępowań karnych”? wierzy Pan, że po pierwsze: dzieciaki masowo dzielą się z rodzicami tym, co nauczyciele mówią im na lekcjach, szczególnie jeśli dotyczy to kwestii intymnych, a rodzice na brzmienie słowa „masturbacja” natychmiast się oburzają i zasiadają do pisania pozwu sądowego?
ja wiem, że pieniacze to zmora sądowa, ale podejrzewanie, że pieniactwo nagle “lawinowo” dotknie rodziców gdy tylko ich dziecko w szkole o masturbacji usłyszy to, delikatnie pisząc, obawa irracjonalna;

Reply
Rob 18 października 2019 - 16:08

A właściwie skąd pani zaniepokojenie? Jeśli się nie mylę na zajęcia z edukacji seksualnej rodzice muszą wyrazić zgodę, więc jeśli nie chce pani, by pani dzieci były edukowane, to pani tej zgody nie wyrazi. Bardzo nierozsądne stanowisko zresztą IMO

Reply
Monika 18 października 2019 - 10:42

W swoim artykule pisze Pan

„Absurd polega na tym, że podejmowanie tych czynności, które ktoś propaguje lub pochwala, będzie w pełni legalne, ale już ich pochwalanie lub propagowanie – ma być zabronione pod groźbą kary.„

A to właśnie absurdem nie jest, ponieważ małoletni mogą podejmować inicjację sekualna i to jest jak najbardziej ok, to jest ich własne osobiste prawo!
Ale chwalenie „Jasiu stracił prawicowo! Zuch chłopak!” lub „Małgosia ma za sobą pierwszy stosunek płciowy. Mówi, że jej się podobało. Też spróbujcie” „Kasia mastrurbije się każdego ranka i mówi, że dzięki temu czuje się cudownie” już super jest ok! Prawda? Zgodzi się chyba Pan ze mną?

A wiec gdzie ten absurd? 🤔

Reply
Dogmaty Karnisty 2 listopada 2019 - 16:26

Niezbyt mi się to podoba, bo mówienie takich rzeczy jest obsceniczne. Ale to nie znaczy, że to powinno być karalne, tym bardziej że tym mówiącym może być ten sam 17-latek …

Reply
Maja 4 listopada 2019 - 13:44

Karnista wyraża obawy, że ustawa ma niejasności i umożliwia różne interpretacje.
Dziwne to bardzo, gdyż jest oczywiste, że język ludzi jest zawsze nieprecyzyjny i nie sposób sformułować zapisu uniemożliwiającego jednorodne znaczenie. Zatem od tego by bronić się przez niewinnym oskarżeniem są sądy.
Jak ktoś co nie zna takich prostych rzeczy może pouczać innych o finezjach prawa!?
W jakim kraju my żyjemy?

Reply
Maja 4 listopada 2019 - 13:47

Errata:
nie sposób sformułować zapisu uniemożliwiającego jednorodne znaczenie. —> nie sposób sformułować zapisu umożliwiającego jednorodne znaczenie.

Reply

Co o tym sądzisz?