Start NaukaInterpretacja Świat wybrany i świat odrzucony (czym jest tzw. świadomość konieczności?)

Świat wybrany i świat odrzucony (czym jest tzw. świadomość konieczności?)

przez Dogmaty Karnisty

Pewność sprawcy, że popełni czyn zabroniony, niezależnie od tego, czy tego chce, czy nie, przesądza o zamiarze bezpośrednim. Ale dlaczego tak jest?

Poszukiwałem w literaturze dobrego wyjaśnienia tej kwestii, ale nie udało mi się go znaleźć. Spróbujmy więc odpowiedzieć na nie samodzielnie. Jak wiadomo czyn zabroniony może być popełniony umyślnie albo nieumyślnie. Co się tyczy umyślności, charakteryzuje ją art. 9 § 1 k.k.:

Czyn zabroniony popełniony jest umyślnie, jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia, to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi.

Przepis ten pozwala wyodrębnić dwa aspekty umyślności: intelektualny, który dotyczy zdolności percepcyjnych i przetwarzania informacji przez sprawcę, oraz wolicjonalny, który mówi nam o woli sprawcy.

Aspekt intelektualny umyślności polega na tym, że sprawca rozeznaje się w stanie rzeczy (przewiduje możliwość popełnienia czynu zabronionego), aspekt woluntatywny polega zaś na tym, że sprawca chce popełnić czyn zabroniony albo jest mu obojętne, czy to nastąpi, czy nie. Jeśli sprawca rozeznaje się w stanie rzeczy i towarzyszy mu chęć popełnienia czynu zabronionego, mamy do czynienia z zamiarem bezpośrednim.

Powszechnie twierdzi się jednak, że zamiar bezpośredni zachodzi w jeszcze jednej sytuacji, a mianowicie wówczas, gdy sprawca przewiduje konieczność zrealizowania znamion czynu zabronionego (jest pewien, że to się stanie), bez względu na to, czy tego chce, czy nie.

Nie spotkałem przekonującego uzasadnienia, że subsumpcja świadomości nieuchronności popełnienia czynu zabronionego pod zamiar bezpośredni jest prawidłowa. A jest co uzasadniać, bo art. 9 § 1 k.k. na pierwszy rzut oka do takiej subsumpcji nie upoważnia. Art. 9 § 1 k.k. nie mówi o przewidywaniu konieczności popełnienia czynu zabronionego, bez względu na to, czy sprawca tego chce, czy nie, lecz zawiera jednoznaczny warunek w postaci wolicjonalnego nastawienia sprawcy do czynu, nazywanego przez ustawę „chęcią”.

Może być tak, albo inaczej

Przystępując do wyjaśnienia tej sprawy na własną rękę rozpocznijmy od kwestii fundamentalnych.

Punktem wyjścia rozważań o umyślności powinno być stwierdzenie, że sprawca przewiduje możliwość popełnienia czynu zabronionego, ale nie jest do końca pewien, czy to się stanie, czy nie. Ilustruje to poniższy schemat:

Schemat ten coś już pokazuje. Przewidywanie przez sprawcę możliwości nastąpienia jakiegoś stanu rzeczy jest przewidywaniem jedynie możliwości, że ten stan rzeczy nastąpi. W stwierdzeniu tym mówi się równocześnie, że sprawca przewiduje również możliwość, że to nie nastąpi.

Przykładowo: przewiduję możliwość nastąpienia bardzo ciężkich obrażeń ciała innej osoby, ale nie jestem pewien, czy one rzeczywiście nastąpią; przewiduję zarazem, że może dojść do średnich czy jedynie lekkich obrażeń ciała. Żadnej z tych alternatyw nie jestem w stanie (nie mam podstaw) wykluczyć. Można powiedzieć, że działam w niepewności co do charakteru bądź rezultatu mojego zachowania.

W takim stanie rzeczy mogę, rzecz jasna, chcieć, aby ziściła się tylko jedna z możliwości. Na świadomość możliwości nakłada się więc wolicjonalny stosunek sprawcy do uświadomionych sobie przez niego możliwości. Pokazuje to poniższy schemat:

Na płaszczyźnie woli sprawcy dzieje się, jak widać, coś bardzo ważnego. Sprawca przewiduje kilka możliwości, ale chce, żeby nastąpiła tylko jedna z nich (zielona strzałka i wektor woli zwrócony ku określonemu stanowi rzeczy). Równocześnie mamy tu do czynienia z wykluczeniem, na płaszczyźnie woli, pozostałych alternatyw.

Jeżeli chcę iść wieczorem do kina z dziewczyną i (siłą rzeczy) zarysowuję już przebieg całego zdarzenia, to oczywiście wykluczam te alternatywy, które kolidują z przedmiotem mojej chęci. Potwierdzeniem tej wykluczającej chęci jest reakcja niezadowolenia na przeszkody, które stają nam na drodze. W ten sposób omawiany tu mechanizm uzyskuje potwierdzenie empiryczne i także w ten sposób może być weryfikowany.

Przewidywanie możliwości popełnienia czynu zabronionego i chęć, aby czyn zabroniony nastąpił, to klasyczny zamiar bezpośredni.

Czynnikiem wykluczającym niektóre alternatywy na rzecz jednej możliwości jest wola sprawcy, nazywana przez ustawę „chęcią”. Stosunek psychiczny sprawcy do czynu determinuje w tym wypadku wybór woli.

Mechanizm wykluczania może jednak pojawić się o wiele „wcześniej”, bo już na płaszczyźnie intelektu. Ilustruje tę sytuację poniższy rysunek:

Jak widać, sprawca nie przewiduje już jedynie możliwości, że coś się stanie albo się nie stanie (porównaj ze schematem 1), ale jest pewny, że to nastąpi. Inna sprawa, że jego pewność może okazać się nieuzasadniona (nie ma to nic wspólnego z omawianym obecnie zagadnieniem). Sprawca ma pewność, to znaczy widzi nieuchronność lub – inaczej mówiąc – ma świadomość konieczności nastąpienia określonego stanu rzeczy (fioletowa strzałka).

Rzeczywista pewność jest czynnikiem wykluczającym alternatywy kolidujące z tym, co w wyobrażeniu sprawcy nieuchronne. Mamy tu do czynienia z tym samym mechanizmem, co w przypadku chęci, a mianowicie z wykluczeniem niektórych alternatyw na rzecz tylko jednej opcji.

Wykluczenie może odbywać się na płaszczyźnie woli, gdy spośród kilku możliwych stanów rzeczy tylko jeden jest przeze mnie chciany („Nie jestem pewny, ale chcę”), albo na płaszczyźnie intelektu, który mówi mi: na pewno to się stanie, nie ma innej możliwości („Jestem pewny, nieważne czy chcę”).

Wybieram i wykluczam

Sądzę, że wyjaśnieniem istotnych cech strony podmiotowej czynu zabronionego, w tym umyślności, jest opisany właśnie mechanizm wykluczania. Na tej podstawie należy dojść do następującego, ogólnego wniosku: sprawca, który wykluczył niektóre stany rzeczy i wybrał drogę wiodącą do popełnienia czynu zabronionego, popełnia ten czyn z zamiarem bezpośrednim.

Przypomnijmy, że możliwe są w tym zakresie dwie sytuacje. Sprawca mógł wybrać coś swoją wolą, na podłożu świadomości, że możliwych jest kilka alternatyw, albo mógł wybrać coś od razu swoim intelektem. (W tym ostatnim wypadku intelekt w pewnym sensie dokonuje wyboru za sprawcę). Jeśli wybór i wykluczenie dokonały się na drodze intelektualnej, nie musi nas już interesować, czego chciała wola.

Mechanizm wykluczania dzieli świat na dwoje: jest świat wybrany przez sprawcę i świat przez niego odrzucony. W rzeczywistości niczego to, rzecz jasna, nie musi zmienić. Wykluczając coś swoją wolą lub wiedzą, rysujemy zarazem linię horyzontu. Patrzymy na ten horyzont oczyma swojej woli lub oczyma swojej wiedzy. Nasz wzrok nie sięga dalej, jak tylko po horyzont.

Chęć, aby coś się stało, zakreśla horyzont woli. Poza tym horyzontem znajduje się to, co moja wola wykluczyła.

Świadomość, że jakiś stan rzeczy jest nieuchronny, zakreśla horyzont wiedzy. Poza nim pozostają wszystkie możliwe stany rzeczy, które nie mieszczą się nam w głowie.

Uogólnienia te przekładają się prosto na konkretne rozstrzygnięcia prawne. Jeżeli biję człowieka chcąc go na miejscu zabić (lub mam nawet pewność, że nie przeżyje on mojego ataku), to oczywiście wykluczam, że człowiek ten przeżyje.

Chcąc śmierci, wykluczam życie. Jeśli ofiara jednak jakimś cudem przeżyje, nie da się zgodnie z prawdą twierdzić, że uszczerbek na zdrowiu, jakiego doznała w wyniku mojego zamachu, został przeze mnie spowodowany umyślnie. Mamy tu do czynienia z klasycznym usiłowaniem zabójstwa w zbiegu z nieumyślnym spowodowaniem uszczerbku na zdrowiu.

Na koniec przyjrzymy się jeszcze ciekawemu zbiegowi pewności, że nastąpi jakiś stan rzeczy, oraz szczerej chęci, by do tego nie doszło. Nakładają się na siebie dwa wcześniejsze schematy:

Wszystkie schematy M.M.
 

Jak widać, sprawcy nie jest do śmiechu, bowiem znajduje się w iście schizofrenicznym położeniu. Chce on czegoś niemożliwego, bo jest pewny, że to się nie stanie. Ścierają się w nim dwa światy: ten odrzucony przez intelekt, którego chce wola, i ten odrzucony przez wolę, na który wskazuje wiedza. A jednak sprawca działa i popełnia czyn zabroniony.

Z omówionych wcześniej powodów należy uznać, że wybór intelektualny jest mocniejszy od wyboru woli. Pewność góruje nad chęcią. Pewność intelektu jest mocniejsza od niestałej i zmiennej chęci. Jest to kolejny argument na rzecz twierdzenia, że świadomość konieczności nie musi być wprost wpisana do art. 9 § 1 k.k. Wyprowadzamy ją bowiem z tego przepisu w drodze interpretacji a minori ad maius.

Najpierw ustalamy, co sprawca przewiduje (płaszczyzna intelektualna), a dopiero potem, jeśli nie uzyskaliśmy dotychczas jednoznacznego rozstrzygnięcia, badamy wolę sprawcy. W omawianym wypadku horyzont wiedzy zasłania przedmiot woli. Intelekt wyrzucił poza horyzont to, czego sprawca chce; tego już po prostu nie widać. Dlatego czyn jest popełniony z zamiarem bezpośrednim.

Podobne tematy

5 komentarzy

Anonimowy 18 marca 2015 - 22:52

Tak, przeczytajcie to sobie wszyscy kochani pracownicy naukowi katedry bardzo dokładnie. Tłumaczenie na oglądaniu prac studentowi, który napisał właśnie jak powyżej, iż sprawca miał świadomość konieczności gdy zmierzał po -cudzą rzecz – swoją zdobycz – jest p r a w i d ł o w e. Skwitowanie: "Widocznie występuje tu między nami fundamentalna niezgodność" nie jest żadną odpowiedzią. Wypadałoby to chociaż umieć uzasadnić. Wróć…to nawet w literaturze przedmiotu Pracownik Naukowy nic sensownego nie dostrzegł na ten temat…Co jednak nie stoi na przeszkodzie temu aby Katedra wymagała i egzekwowała tego od studenta?! Niestety, gdy nie ma rzeczowych źródeł to nie ma nic wspólnego z nauką. Jak i wspaniały OPS, który bywa przede wszystkim – dość wybiórczo – w księgach pamiątkowych. Zakrawa to o jakieś ludyczne przekazywanie "wiedzy" z naukowym komunikowaniem nie mające nic wspólnego.

Reply
Mikołaj Małecki 18 marca 2015 - 22:58

O świadomości konieczności jest napisane w podręczniku i to trzeba umieć 🙂

Reply
BWi 7 kwietnia 2015 - 12:47

Co to jest "ludyczne przekazywnie wiedy"? Nauka prawa karnego przez zabawę? 😀

Reply
Anonimowy 30 lipca 2015 - 16:24

"Jak widać, sprawcy nie jest do śmiechu, bowiem znajduje się w iście schizofrenicznym położeniu. Chce on czegoś niemożliwego, bo jest pewny, że to się nie stanie. Ścierają się w nim dwa światy: ten odrzucony przez intelekt, którego chce wola, i ten odrzucony przez wolę, na który wskazuje wiedza. A jednak sprawca działa i popełnia czyn zabroniony."

Czy to nie jest świadoma nieumyślność?
Np. chcę kogoś pobić, ale z chwilą, kiedy zaczyna krwawić mam zamiar odwrócić pobicie. Wiem, że on już się wykrwawia, więc umrze, ale chcę czegoś innego – chcę żeby przeżył.

I druga wątpliwość. Co z osobami niezdecydowanymi (albo kobietami, bo o kobietach mówi się, że często zmieniają zdanie)? Jeśli przed i w trakcie kilkakrotnie zmieni się zamiar (coś, czego sprawca chce), to co wtedy? Albo co z osobami, które w sądzie mówią "Ja nie wiem, co chciałem zrobić. Nie wiem, co wtedy myślałem"? Nie da się wtedy ustalić tego, co sprawca chciał, bo on nam tego nie może (lub nie chce) powiedzieć.

Reply
Anonimowy 30 lipca 2015 - 16:31

"Jeśli wybór i wykluczenie dokonały się na drodze intelektualnej, nie musi nas już interesować, czego chciała wola."

Czyli tłumaczenie "On nie chciał" traci tutaj sens?

Jeśli tak, to w jakim aspekcie struktury przestępstwa rozpatruje się takie tłumaczenie? Czy "on nie chciał" oznacza, że przypisana wina będzie mniejsza? A może zmniejszy się tylko karygodność (społeczna szkodliwość)?

Reply

Co o tym sądzisz?