Start Media Nieprzemyślane, niejasne, nie wszystkich wiążące – o przepisach antycovidowych w TVN24 i TOK FM

Nieprzemyślane, niejasne, nie wszystkich wiążące – o przepisach antycovidowych w TVN24 i TOK FM

przez Dogmaty Karnisty

Co jest złego w obowiązkowym zakrywaniu twarzy? To kolejny napisany na kolanie przepis, którego nowelizację zapowiedziano, zanim zaczął działać.

Kwestie bezpieczeństwa są bezdyskusyjne. Powinniśmy unikać kontaktu z innymi ludźmi, zachowywać bezpieczny odstęp, a także zasłaniać twarz, by minimalizować ryzyko roznoszenia się wirusa. Do tego zmierza nowe rozporządzenie Rady Ministrów wydane 10.04.2020 r. Nowością ma być obowiązek zakrywania twarzy za pomocą maski lub odzieży. Zanim przepis ten zdążył wejść w życie okazało się, że prowadzi do nieracjonalnych konsekwencji.

Między innymi o tym rozmawiałem we wtorek 14.04.2020 r. w porannym paśmie “Wstajesz i Wiesz” w telewizji TVN24, a także u red. Jana Wróbla w Radio TOK FM.

W aucie i w samotności

Na początku rozmowy w telewizji prowadzący program zauważył, że przyzwyczailiśmy się już do szybkiego tempa zmian prawa i tysiąca nowelizacji – poprawiania przepisów. Dotyczy to również nakazu noszenia okryć twarzy. Przepis ma zacząć wiązać nas od czwartku 16.04.2020, jednak już wiadomo, że wcześniej zostanie doprecyzowany. W jaki sposób?

Minister Zdrowia stwierdził, że we własnym samochodzie nakaz noszenia maseczki nie będzie obowiązywał, ale w miejscu pracy – już tak, jeśli zażyczy sobie tego pracodawca. Jak to się dzieje, że przepisy wymagają tylu doprecyzowań i co na to ma powiedzieć obywatel?

Ten wątek przewijał się już przy różnych okazjach: w ostatnich tygodniach źródłem prawa w Polsce są wypowiedzi ministrów, strony www oraz tweety przedstawicieli Policji. A gdy przychodzi “co do czego” okazuje się, że tworzony jest przepis trudny do interpretacji lub nie pasujący do sytuacji.

Co do obowiązku zakrywania twarzy, mówimy o § 18 rozporządzenia z 10.04.2020 r.:

§ 18. Od dnia 16 kwietnia 2020 r. do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania, przy pomocy części odzieży, maski albo maseczki, ust i nosa podczas przebywania poza adresem miejsca zamieszkania lub stałego pobytu.

Wiadomo, że chodzi tu o ograniczenie naszych aktywności z odsłoniętą twarzą (ustami i nosem) w przestrzeni publicznej, gdzie możemy spotkać innych ludzi. Jednak z przepisu wynika, że okrycie musi być stosowane wszędzie poza adresem zamieszkania lub stałego pobytu.

Przykładowo, jadąc prywatnym samochodem musielibyśmy nosić maseczkę lub zasłaniać twarz odzieżą. Na prywatnej działce, w samotności, jeśli nie jest to naszej miejsce zamieszkania lub stałego pobytu, również trzeba byłoby chodzić z zakrytą twarzą. Prezenter telewizyjny lub radiowy, jeśli pracuje w studio, powinien robić to z osłoniętą twarzą – widać więc, że przepis jest absurdalny.

Dobrze, że przed 16.04.2020 przepis będzie doprecyzowany, aby uniknąć tych ewidentnych nieporozumień. Ale jeśli znowu kolejna nowelizacja będzie ogłoszona tuż przed północą w przededniu wejścia w życie przepisu, dojdzie do ewidentnego naruszenia standardów prawa represyjnego (brak możliwości zapoznania się z ogłoszonym aktem prawnym) – a za naruszenie zakazów covidowych grożą nam przecież surowe kary pieniężne.

Zdrowy rozsądek tak, ale…

Zgadzam się w pełni z oceną, że stosowanie przepisów wymaga zdrowego rozsądku, zarówno po stronie policyjnej, jak i obywatelskiej.

W tym kontekście podkreśliłem, że praktyka stosowania rozporządzenia pokazała jednak zdecydowane unikanie zdroworozsądkowego podejścia do niektórych restrykcji. O jednym, symptomatycznym przykładzie ukarania mężczyzny za wyjście do sklepu po piwo karą 5000 zł pisałem na Dogmatach.

Posłużyłem się też innym przykładem: zgodnie z rozporządzeniem, zakazane jest gromadzenie się ludności w formie imprez, zebrań i spotkań (za wyjątkiem najbliższej rodziny i działań zawodowych). Mówi o tym § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia:

§ 14. 1. Do odwołania zakazuje się:
1) organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z 2019 r. poz. 631);
2) innych niż określone w pkt 1 zgromadzeń organizowanych w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych oraz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny lub z osobami najbliższymi osobie, z którą pozostaje we wspólnym pożyciu.

Zgodnie z nazwą tej restrykcji, określoną w ustawie, mowa o “zakazie organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności” (twórca rozporządzenia dał temu wyraz w tytule rozdziału 5). Na zdrowy rozsądek wydawać by się mogło, że chodzi tu o aktywności w przestrzeni publicznej: spotkania w parku, przesiadywanie na ławkach, chodzenie w większej grupie po mieście, wypady do sklepu itd. Prywatne spotkanie sąsiadek w mieszkaniu jednej z nich to nie “zgromadzenie ludności”…

Nic bardziej mylnego. Policja uznawała za “imprezę” także… spotkanie się osób w prywatnym mieszkaniu, jeśli biorą w nim udział osoby niezamieszkujące pod danym adresem. Jeden z Czytelników Dogmatów napisał do mnie w takiej właśnie sprawie:

Policja otrzymała zgłoszenie od sąsiada, że w mieszkaniu znajduje się więcej osób niż dwoje wynajmujących. Funkcjonariusze po przyjeździe spisali nasze dane oraz wzięli numery telefonów wszystkich obecnych, po czym bez żadnego mandatu, upomnienia, bądź jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego zdarzenie wyprosili nas z mieszkania, informując jedynie, że sprawą zajmie się sąd lub sanepid. Nie przedstawili, jaka jest podstawa prawna lub zarzut.

List anonimowego Czytelnika

Jeśliby przepis o maseczkach wszedł w życie w niezmienionej formie, obawiam się, że próżne byłoby nasze oczekiwanie o zdroworozsądkowe podejście do przepisów. Oczywiście pojawiłoby się ryzyko bezwarunkowej represji, szczególnie kierowców podczas kontroli drogowej, którzy jechali bez osłoniętej twarzy.

Sklep otwarty, klient karany

Przy okazji wątku rozluźniania niektórych restrykcji, dotyczących działalności gospodarczej sklepów czy punktów usługowych (np. fryzjer czy kosmetyczka) – rozluźnienia spodziewane są po 19.04.2020 – zwróciłem uwagę na paradoks, który obserwujemy już obecnie.

Nie może być tak, że dany sklep czy punkt usługowy jest legalnie otwarty, a klient, który chce się tam wybrać, jest karany przez sanepid za wyjście z domu bez niezbędnej potrzeby. Po to jest sklep, żeby przyszedł tam klient.

Przykładem mogą być sklepy z alkoholem czy myjnie samochodowe. Skoro myjnia może być legalnie otwarta, to założenie jest takie, że mogą się w niej znaleźć klienci; oznacza to, że umycie pojazdu może być w danej sytuacji niezbędną potrzebą życia codziennego. W przeciwnym razie pozwolenie na prowadzenie danego typu działalności w okresie pandemii pozbawione byłoby sensu.

O wątku wyjścia do sklepu za “niezbędną potrzebą” rozmawiałem szerzej z Radio TOK FM z red. Janem Wróblem.

Gdy rozluźnimy jeszcze bardziej obostrzenia epidemiczne, szczególnie w sferze gospodarczej, trzeba się liczyć z tym, że ktoś będzie chciał skorzystać z danego typu usługi. Na przykład pójść do fryzjera. Byłoby absurdem otworzyć salony fryzjerskie i czyhać pod drzwiami na klientów, by ukarać ich za wyjście z domu do barbera bez uzasadnionego powodu.

Dlatego jedno (liberalizacja restrykcji) musi iść koniecznie z parze z drugim (uznaniem, że dla kogoś będzie to niezbędna potrzeba).

“Bez żadnego trybu”

Historia niestety nie jest nauczycielką życia. Nie dla władzy politycznej, której przedstawiciele tłumnie stawili się w różnych miejscach podczas obchodów 10. rocznicy Katastrofy Smoleńskiej (zobacz materiały na stronie TVN24).

Jaki przykład dla obywateli dają rządzący, którzy sami nie dbają o przestrzeganie zaleceń związanych z epidemią? – to ostatni wątek poruszony w czasie rozmowy na antenie TVN24.

Materiał z anteny TVN24 / 14.04.2020 / tvn24.pl

Jeśli tragedia z 2010 r. może nas czegoś nauczyć, to przede wszystkim pokory przed tym wszystkim, co nie zależy od nas, np. warunkami atmosferycznymi czy wirusem, oraz bezwzględnego przestrzegania procedur, co już jest w pełni w naszych rękach. Rozumne, silne państwo to przede wszystkim procedury.

W swojej wypowiedzi na antenie zwróciłem uwagę na jeden aspekt tej sprawy. Pomijając dziwne tłumaczenia i powoływane podstawy prawne, takie zebranie się grupy ludzi w tłumie, bez zachowania rygorów bezpiecznej odległości to wręcz wywoływanie wilka z lasu, ostentacyjne stworzenie zagrożenia zarażeniem dla kluczowych osób w państwie.

Doświadczenia historyczne powinny nam uzmysłowić na przyszłość, że łamanie procedur nie jest dobrym sposobem funkcjonowania państwa.

Czy to nie jest narażenie Premiera albo ministra Sasina, który odpowiada za przeprowadzenie tych niby wyborów 10 maja, czy to nie jest narażanie ich na niebezpieczeństwo, gdy nagle się okaże, że połowa rządu będzie wyłączona z funkcjonowania, bo ktoś z tego tłumu był zakażony koronawirusem? – pytałem na antenie.

Dlatego zachowanie rządzących uznałem za skandaliczne. Abstrahując od wszystkich innych aspektów sprawy, w tym wątpliwego uzasadnienia udziału tak dużej liczby osób w wydarzeniach rocznicowych, bez uzasadnienia prawnego.

Podobne tematy

6 komentarzy

Botev 14 kwietnia 2020 - 18:02

Akurat pomysł występowania prezenterów telewizyjnych w maseczkach nie jest taki znowu absurdalny, skoro na Słowacji tak to właśnie wygląda.

Reply
Dogmaty Karnisty 14 kwietnia 2020 - 18:10

Zgadzam się, ale to chyba zależy od sytuacji. Wiele stacji tv przeszło w tryb “skypowy”, nie ma w studio gości, a prezenterzy pracują na zmianę. Jeśli ktoś siedzi sam w dużym studio, to w tym czasie chyba nie ma uzasadnienia, by zakrywał twarz. Co innego gdybyśmy prowadzili dalej klasyczne programy z udziałem gości zaproszonych do studia, wtedy maseczki jak najbardziej byłyby uzasadnione. Inna sprawa to praca w redakcji poza wizją, tu jeśli mamy styczność z innymi maseczka wydaje się uzasadniona.

Reply
Mick 15 kwietnia 2020 - 10:57

Oficjele nie noszą masek, bo oni po prostu wiedzą że cała ta draka z wirusem jest , jak to się onegdaj mówiło : “dęta”, i tak naprawdę to nie ma się czego bać.

Reply
Milo 15 kwietnia 2020 - 13:10

Panie Doktorze, jak się Pan zapatruje na możliwość zastosowania art. 2 kodeksu wykroczeń w sytuacji zniesienia zakazu wstępu do np. parków jeśli obowiązywałby on w momencie czynu i nie przyjęto by mandatu? I znowu wracamy też do horrendum w postaci kar administracyjnych gdzie taka ochrona prawna sprawcy by raczej nieobowiązywała (czy się mylę?)

Reply
Michał 16 kwietnia 2020 - 01:37

Nie rozumiem na jakiej podstawie rozporządzenie wprowadza nakaz zakrywania twarzy. Czy my żyjemy w Arabii Saudyjskiej? Czy jest jakaś ustawa która daje takie uprawnienia rządowi? A jeżeli tak to który artykuł której ustawy? W ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z 2008 r. nie ma mowy o czymś takim.

Moim zdaniem rząd przekroczył uprawnienia i ten nakaz jest nielegalny. Nie zamierzam go przestrzegać, będe się sądził.

Na dodatek przepis ten jest bezużyteczny i głupi, bo tak jak mówił minister zdrowia w wywiadzie dla TVN24 – maski są nieskuteczne w powstrzymywaniu epidemii. Tak samo twierdzi WHO – maski dają jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa. Z resztą lepiej jest umrzeć niż do końca życia/przez kilkadziesiąt lat/aż kiedyś ktoś wynajdzie szczepionkę żyć tak jak proponuje rząd czyli izolacja społeczna 24/7, zakaz kontaktu z rodziną, zakaz zbliżania się i poznawania obcych ludzi, zakaz oddychania świeżym powietrzem bez maski, zakaz chodzenia po mieście żeby nie myśleć choć przez chwilę o swoich problemach. Doszło do rzeczy absurdalnych, “izolacja społeczna” i bycie w domu, czyli to co nakręca choroby psychiczne uważane jest za coś pozytywnego przez media mainstreamowe. Cały czas tylko albo izolacja albo pały które wlepiają mandaty i chcą zrujnować życia ludzkie. Do tego nadchodząca inwigilacja (plany Ministerstwa Cyfryzacji) oraz nadchodzaca hiperinflacja (łamanie konstytucji przez NBP poprzez finansowanie długu publicznego drogą prymitywnych sztuczek). Do tego Morawiecki zapowiadający ekspansję fiskalną i kolejne podatki które już totalnie zarżną nas finansowo jak przyjdzie za to płacić.

Aktualne życie w państwie PiS to jak więzienie dla osób z dożywotnim wyrokiem, morderców recydywistów. Bez nadziei na lepsze życie, w zamknięciu w izolatce i w bezradności wobec tego bezprawia. Ja już wskutek takiego trybu życia piję alkohol prawie codziennie, mam myśli samobójcze i robię się coraz bardziej agresywny. Nakręcam się bardzo agresywnie wobec ludzi z rządu. Nie widzę sensu życia, bo ten styl życia który proponuje aktualnie PiS jest straszny. To co zaczęło się dziać w marcu całkowicie wywróciło wszystkie fundamenty cywilizacji, tylko po to żeby uchronić 1% ludzi przed zgonem, kosztem pozostałych 99%.

Zabrali ludziom wszystko co pozwala unikać depresji- możliwość uprawiania sportu, kontakty międzyludzkie, możliwość pracy, możliwość kontaktu z przyrodą, oprócz tego dowalą jeszcze kary finansowe i życie w ciągłym strachu przed policją. Jedyne co pozostało to siedzieć w czterech ścianach i myśleć o śmierci albo zemście. Myślę, że w końcu część społeczeństwa wybuchnie i dojdzie do aktów przemocy i zamieszek w całej Polsce i w końcu wyjadą czołgi na ulicę.

Reply
Angelika 22 kwietnia 2020 - 12:06

Myślę dokładnie to samo!!!
Kazali nam założyć kagańce jak psom!
Czy naród naprawdę jest taki ślepy?!?!

Reply

Co o tym sądzisz?