Start Nauka Śmiertelne szczytowanie – polemika o niezachowaniu reguł ostrożności

Śmiertelne szczytowanie – polemika o niezachowaniu reguł ostrożności

przez Dogmaty Karnisty

W majowym numerze „Prokuratury i Prawa” ukazała się właśnie obszerna polemika mojego autorstwa z artykułem S. Łagodzińskiego: Przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka (art. 155 k.k.). Rozważania teoretyczne i praktyka ścigania, opublikowanym w „Prokuraturze i Prawie” w 2014 r., nr 7–8, s. 57–78.

Tekst przesłałem do redakcji miesięcznika we wrześniu 2014 r. i czekałem na jego publikację 21 miesięcy, dlatego bardzo się cieszę, że wreszcie się ukazał. Tym bardziej, że napisanie tej polemiki sprawiło mi prawdziwą frajdę; w ostatecznym kształcie wyszła tak, jak sobie ją wyobrażałem, wydaje mi się, że dobrze się ją czyta i mogę ją polecić nawet studentom prawa karnego do poćwiczenia argumentacji.

Artykuł nosi tytuł: Nieostrożność w konstrukcji przestępstwa nieumyślnego i jest to krytyka rozważań S. Łagodzińskiego, który z kolei bardzo krytycznie odniósł się do ustawowej przesłanki „niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach” jako jednego z warunków odpowiedzialności za przestępstwo nieumyślne (art. 9 § 2 k.k.).

Tymczasem, wbrew tezom tego autora, nieostrożność jako znamię przedmiotowe czynu zabronionego jest niezbędnym, zgodnym z ustaleniami teoretycznymi oraz wymaganym przez orzecznictwo Sądu Najwyższego elementem przestępstwa nieumyślnego.

Dokładna argumentacja znajduje się w artykule, który można pobrać ze strony miesięcznika „Prokuratura i Prawo”.

Ciekawym kontrapunktem dla szczegółowych rozważań dogmatycznych jest końcowy fragment artykułu, poruszający zagadnienie prawnokarnych konsekwencji spowodowania śmierci partnera seksualnego w trakcie obcowania płciowego.

Autor krytykowanego przeze mnie tekstu zaczerpnął z praktyki stosowania prawa interesujący stan faktyczny: prokuratura zajmowała się sprawą śmierci kobiety, do której doszło w stosunkowo nietypowych okolicznościach, a mianowicie w trakcie stosunku seksualnego. Zgodnie z zeznaniami partnera, podczas kontaktu seksualnego mężczyzna poczuł nagle zwiotczenie ciała kobiety, po którym przestała dawać oznaki życia. Kobieta leczyła się na nadciśnienie tętnicze, miała przy sobie leki stosowane w leczeniu choroby nadciśnieniowej, a jako przyczynę zgonu wskazano ostrą niewydolność krążeniowo-oddechową (udar krwotoczny mózgu). Partner mógł usłyszeć zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka, w którego kierunku było prowadzone postępowanie (art. 155 k.k.).

Teza S. Łagodzińskiego jest mniej więcej taka: nie da się sformułować zasad ostrożnego obcowania płciowego, a zatem przepis Kodeksu karnego mówiący o niezachowaniu ostrożności wymaganej w danych okolicznościach jest wadliwy.

Oto próbka argumentów podniesionych w krytykowanym przeze mnie tekście:

Co się zaś tyczy zachowania ostrożności wymaganej w tej dziedzinie aktywności ludzkiej, podkreślano, że akt seksualny, jako czynność zmierzająca w swym finalnym zachowaniu do stworzenia nowego życia, z natury rzeczy nie rodzi zagrożenia dla życia jego twórców. Gdyby z czynności tej wynikało zagrożenie dla życia człowieka, to homo, zanim stał się homo sapiens, zmieniłby w swym rozwoju historycznym sposób przedłużenia ciągłości gatunku ludzkiego na bardziej bezpieczny, korzystając z istniejących w przyrodzie wzorców rozmnażania i nie wyłączając przy tym biblijnego żebra Adama.

S. Łagodziński, „Prokuratura i Prawo” 2014, nr 7–8, s. 67–68.

Ustosunkowałem się do tych poglądów w następujący sposób:

Odnajdujemy tutaj nie do końca rzetelne dywagacje o spotykanych w przyrodzie, „bezpieczniejszych” wzorcach przedłużania ciągłości trwania gatunku. Niebezpieczeństwo wiążące się ze stosunkiem seksualnym, wbrew temu, co sugeruje zacytowana wypowiedź, nie jest świadectwem ewolucyjnej klęski danej grupy organizmów i wcale nie musi prowadzić do zmiany sposobu przedłużania ciągłości trwania gatunku. Powszechnie znany jest przykład modliszki, która po zakończeniu stosunku seksualnego odgryza partnerowi głowę. Przykłady można mnożyć: niektóre gatunki królika umierają z wycieńczenia związanego z nieustanną kopulacją, na którą są „zaprogramowane” od momentu osiągnięcia dojrzałości płciowej, a męskie osobniki niektórych owadów społecznych przychodzą na świat i egzystują wyłącznie po to, by zapłodnić samice. Jednorazowy stosunek kończy się ich śmiercią. 

Kontynuowałem ten wątek, pisząc:

Pozostawiając na marginesie biologiczne aspekty bezpiecznych i niebezpiecznych zachowań seksualnych, a powracając do odpowiedzialności karnej za przestępstwo nieumyślne należy przede wszystkim zauważyć, że wywód S. Łagodzińskiego okazuje się bezprzedmiotowy, gdyż obraca się wokół ostrożności wymaganej „w tej dziedzinie aktywności ludzkiej” – w dziedzinie życia seksualnego homo sapiens – podczas gdy w art. 9 § 2 k.k. chodzi o niezachowanie ostrożności wymaganej „w danych okolicznościach”: o naruszenie zasad ostrożności przez konkretne osobniki należące do gatunku homo sapiens, działające w konkretnych uwarunkowaniach faktycznych. Przedstawiona krytyka abstrahuje więc po raz kolejny od treści przepisu, którego chciałaby dotyczyć.

Teoretyczne rozważania o przesłankach czynu zabronionego popełnionego nieumyślnie skończyły się więc analizą zachowań seksualnych modliszek, królików i owadów społecznych. Co się tyczy nietypowego stanu faktycznego, na kanwie którego doszło do wspomnianej wymiany poglądów, przyjąłem, że:

Do okoliczności, jakie należałoby wziąć po uwagę na kanwie omawianego wypadku, należy podjęcie współżycia seksualnego z chorą na nadciśnienie partnerką oraz fakt wyrażenia przez kobietę zgody na stosunek seksualny, a także to, że – jakby na to nie patrzeć – kobieta współpracowała ze sprawcą, nie miała zamiaru popełnić w ten sposób spektakularnego samobójstwa, a jej partner nie zamierzał pozbawić jej życia za pomocą stosunku seksualnego. Wszystkie te „przypadłości” występujące „w danych okolicznościach” mają znaczenie dla oceny, czy doszło do karalnego i karygodnego zagrożenia dla dobra prawnego w postaci życia człowieka. Przypadek śmierci podczas stosunku seksualnego jest ciekawą ilustracją zastosowania kryteriów przypisania skutku i sposobu ich dowodzenia w oparciu o realia konkretnej sprawy, które – nie ma chyba co do tego żadnych wątpliwości – wykluczają odpowiedzialność karną partnera za przestępstwo z art. 155 k.k.

W opisanych okolicznościach nie ma podstaw do uznania, że partner zmarłej kobiety naruszył reguły postępowania z dobrem prawnym (że zachował się „nieostrożnie”). Należy wyraźnie podkreślić, że tytułowa nieostrożność, wbrew nieuzasadnionym twierdzeniom S. Łagodzińskiego, jest obligatoryjnym znamieniem czynu zabronionego popełnionego nieumyślnie.

Obok przewidywalności popełnienia czynu zabronionego (znamię przedmiotowe), karygodności oraz winy jest ona niezbędnym elementem przestępstwa nieumyślnego. Po szczegóły zapraszam do tekstu źródłowego.

Zobacz: M. Małecki, Nieostrożność w konstrukcji przestępstwa nieumyślnego, „Prokuratura i Prawo” 2016, nr 5, s. 26–44, kliknij, aby przeczytać cały artykuł.

Podobne tematy

1 komentarz

Anonimowy 2 czerwca 2016 - 14:43

W zasadzie mąż czy tam partner notorycznie odmawiający jej współżycia narażałby ją na frustrację i zaniżałby jej samoocenę co doprowadzało by ją do złości lub podejrzeń o jego zdradę czego skutkiem byłby częsty wzrost ciśnienia…Wtedy zachowanie niechętnego męża też moglibyśmy potraktować jako nieostrożne i można by próbować przypisać mu zarzut z 155 k.k. Ten artykuł skłonił mnie do refleksji, że w pewnym wieku już człowiekowi niewolno korzystać z życia w obawie przed popełnieniem przestępstwa we własnym łóżku. Ciekawe czy jakby mąż czy tam partner ją łaskotał też można by próbować mu przypisać 155 k.k. Ciekawy artykuł.

Reply

Co o tym sądzisz?