Kodeks karny określa, na czym polega patostreaming, ale również przesądza, co nim nie jest.
W kolejnych analizach Dogmatycznych omawiam nowe przestępstwo z art. 255b k.k. Dziś o tym, co patostreamingiem nie jest.
Nowy art. 255b opisuje patostreaming jako publiczne rozpowszechnianie w Internecie treści przedstawiających przestępstwo godzące w dobra osobiste człowieka, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby.
Trzy cechy patotreści
Co łączy wszystkie wymienione sytuacje? Ich społeczna szkodliwość, niekiedy bardzo wysoka.
Przepis skonstruowałem tak, by w 3 punktach wyliczyć zakazane treści decrescendo – zaczynając od tych najbardziej szkodliwych.
- W punkcie 1 jest więc mowa o prezentowaniu popełnienia przestępstwa, które godzi w dobro osobiste człowieka. Będą to (z pewnością rzadziej) poważne zbrodnie, jak też (częściej) łagodnie karane występki.
- W punkcie 2 chodzi o przemoc wobec zwierzęcia – niekoniecznie przestępną, ale zawsze sprzeczną z ustawami, które chronią dobrostan tych istot.
- Punkt 3 to poniżające traktowanie człowieka, które może przybrać postać wykroczenia, ale może być też samo w sobie legalne (“za zgodą”) – pokazywanie poniżających czynów uprzedmiatawiających człowieka w przestrzeni publicznej, nawet za jego zgodą, nie powinno być akceptowane.
Nie wszystko jest szkodliwe
Obok definicji patostreamingu konieczne było doprecyzowanie, co patostreamingiem nie jest.
Przepis był potrzebny, by nie wywoływać błędnego wrażenia, że oto kryminalizacji będzie podlegało wyemitowanie serwisu informacyjnego i pokazanie przestępstwa, które zarejestrował miejski monitoring, czy wyświetlenie filmu fabularnego z elementami przemocy.
Sytuacje te, co oczywiste, nie są społecznie szkodliwe. Przepis nie zakazuje działalności Hollywood, nie delegalizuje edukacji ani działalności prasowej.
Aby jednak nie było co do tego żadnych wątpliwości, w art. 255b § 4 zapisano:
“Nie stanowi przestępstwa określonego w § 1–3 czyn podjęty w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, informacyjnej, prasowej lub naukowej albo w celu ochrony interesu publicznego”.

Co nie stanowi patostreamingu?
Zaproponowałem, by w przepisie użyć sformułowania “nie stanowi przestępstwa”. Nie stanowi, to znaczy w ogóle nie nosi znamion przestępstwa.
Edukowanie, informowanie, działalność prasowa, publikacje naukowe oczywiście nie są treściami patologicznymi i w związku z tym “nie stanowią” czynu zabronionego.
To niespotykane dotychczas rozwiązanie nawiązuje terminologicznie do art. 1 § 2 k.k. na zasadzie “a minori ad maius”. Skoro nie stanowi przestępstwa czyn, którego społeczna szkodliwość jest znikoma, to tym bardziej nie stanowi czynu zabronionego działanie, którego społeczna szkodliwość jest zerowa, a wręcz ujemna, bo jest to czyn społecznie uzasadniony, korzystny, opłacalny, użyteczny, potrzebny.
Tak właśnie jest w przypadku prasy, edukacji, nauki, sztuki, a także działania, które ma na celu ochronę ważnych interesów publicznych.
Paragraf 4 zabezpiecza wolność słowa i chroni nasze aktywności w Internecie, które nie są społecznie szkodliwe – kodeksowy patostreaming ich nie obejmuje.
Ustawa została uchwalona w Sejmie 11 czerwca 2026 roku większością 419 głosów (ZA głosowało 95% sali). Senat nie wniósł poprawek. Przepisy czekają na podpis prezydenta, który jest konieczny, by weszły w życie.
Wspólnie patrzymy na prawo karne! I na przepis, w którego powstaniu mam swój udział.
Zachęcam do udostępniania linka do analizy w mediach społecznościowych. Portal Dogmaty Karnisty to zarejestrowane czasopismo, które możesz cytować również w klasyczny sposób w swoim artykule naukowym, piśmie procesowym lub uzasadnieniu wyroku. Skorzystaj z poniższego wzoru:
- M. Małecki, Patostreaming to działanie społecznie szkodliwe i trzeba to było wprost określić w przepisie, DogmatyKarnisty.pl z 2.07.2026
