Od 29 stycznia 2026 r. obowiązują zaostrzone kary między innymi za udział w wyścigach drogowych.
Weszły w życie przepisy mające ochronić uczestników ruchu przed piratami drogowymi. Co dokładnie podlega surowszej sankcji – niektórzy się nie spodziewają.
Istotnym novum reklamowanym przez twórców nowelizacji jest przestępstwo polegające na nielegalnych wyścigach drogowych. Ustawodawca stworzył ich definicję w art. 115 § 26 k.k. – tzw. słowniczku wyrażeń ustawowych.
Kolejna kazuistyka
Przytoczmy ją w całości, by zrozumieć, iż mamy do czynienia z kolejną kazuistyką psującą powagę Kodeksu karnego:
„Nielegalnym wyścigiem pojazdów mechanicznych jest:
1) rywalizacja kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym, w szczególności z zamiarem pokonania odcinka drogi w jak najkrótszym czasie, z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, lub
2) celowe wprowadzenie pojazdu mechanicznego w poślizg lub celowe doprowadzenie do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu mechanicznego, wykonane w trakcie spotkania zorganizowanego na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni
– odbywające się bez wymaganego zezwolenia”.
Skondensowane, zwięzłe definicje zawarte w pierwotnym art. 115 k.k. z roku na rok przez niemal 30 lat obowiązywania kodyfikacji karnej były uzupełniane o mniej lub bardziej wyszukane wrzutki. W poczet najdoskonalszych tworów myśli prawniczej wchodzi z pewnością definicja występku o charakterze chuligańskim czy szczególna zuchwałość kradzieży.
Niemniej interesująca jest definicja wyścigu pojazdów mechanicznych. W procesie legislacyjnym starano się ją ulepszyć, niestety z mizernym skutkiem.
Pirat jak matematyk?
Ustawodawca zrezygnował z dopowiedzenia, że rywalizacja kierujących ma polegać na zamiarze pokonania „określonego” odcinka drogi. Zamiaru takiego oczywiście w wielu przypadkach nie dałoby się udowodnić.
Zamiar pokonania określonego odcinka drogi musiałby obejmować konkretny dystans, wyznaczony – przynajmniej umownie – linią startu i linią mety. Słowo „określony” zniknęło więc z definicji.
Nie dostrzeżono jednak, że do takich samych skutków prowadzi znamię „odcinek drogi”. Odcinek to (matematycznie) „część prostej zawarta pomiędzy dwoma jej punktami z tymi punktami włącznie”. Potocznie (za słownikiem języka polskiego): „wyodrębniona część czegoś mająca kształt podłużny”.
Zamiar pokonania wyodrębnionej części drogi będzie miał sprawca, który jakoś skonkretyzował w swym umyślne dystans, który przejedzie, biorąc udział w nielegalnym wyścigu. W praktyce ta część definicji dotyczy więc wyłącznie specyficznych wyścigów z wyraźną linią mety.
Wiem, że wiesz, że wiem. Rywalizujmy!
Definicja wyścigu jest jednak szersza i opiera się na ogólnej formule: „rywalizacja kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym”. Wyścigiem jest więc również spontaniczna rywalizacja kierujących, bez względu na przejechany dystans.
W tym fragmencie artykułu 115 § 26 k.k. pozornie nie ma już mowy o „zamiarze”. Trzeba jednak pamiętać, że omawiana definicja odnosi się do znamion nowego przestępstwa z art. 178c k.k.:
„§ 1. Kto w ruchu lądowym:
1) organizuje lub prowadzi nielegalny wyścig pojazdów mechanicznych,
2) jako prowadzący pojazd mechaniczny uczestniczy w nielegalnym wyścigu pojazdów mechanicznych,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
Jest to przestępstwo umyślne. Sprawca uczestniczący w nielegalnym wyścigu pojazdów mechanicznych, który prowadzi pojazd, musi mieć zamiar popełnienia tego właśnie czynu. Musi mieć więc zamiar rywalizacji, która – zgodnie z definicją – ma zachodzić między kierującymi co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym.
Nie ma rywalizacji bez wspólnego zamiaru dwóch piratów drogowych. Sprawca musi wiedzieć, że drugi kierujący wie, że on wie, że będą rywalizować.
Wykazanie zamiaru uczestniczenia w nielegalnym wyścigu ulicznym będzie wymagało udowodnienia zaistnienia zamiaru po stronie wszystkich uczestników rywalizacji, tak jak wykazuje się porozumienie charakterystyczne dla współsprawstwa. Brak ustalenia, kto kierował drugim pojazdem lub wątpliwości odnoszące się do zamiaru brania udziału w rywalizacji trzeba będzie tłumaczyć na korzyść oskarżonego.
Wyścig bez wyścigu
Wyścigiem jest także drift: celowe wprowadzenie pojazdu mechanicznego w poślizg lub celowe doprowadzenie do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu mechanicznego, wykonane w trakcie spotkania zorganizowanego na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni. Wyścigiem uczyniono coś, co z wyścigiem nie ma nic wspólnego.
Problem polega na włączeniu do definicji wyścigów driftowania, czyli kontrolowanego poślizgu oraz jazdy na jednym kole. Wystarczy, że motocyklista zademonstruje jazdę na jednym kole, by popełnił przestępstwo.
Ale: karalne jest to tylko w trakcie spotkania zorganizowanego na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni… Jazda na jednym kole po mieście, zdaniem ustawodawcy, nie jest wystarczająco groźna, by stanowić przestępny “wyścig” z prawem.
Skoro zdefiniowano wyścig w ten dziwnie rozszerzający sposób, dlaczego nie uznano za wyścig zachowania tylko jednego pirata drogowego, który jedzie autem?
Rywalizacja, zgodnie z uchwalonym przepisem, wymaga udziału co najmniej dwóch pojazdów. Czy pirat drogowy, który sam ściga się z innymi, przypadkowymi pojazdami, nie jest równie groźny?
3 lata za zatankowanie auta
Art. 178c § 1 pkt 1 k.k. penalizuje także organizowanie nielegalnych wyścigów pojazdów mechanicznych. Dość powiedzieć, że organizowanie wyścigu to szeroko rozumiane przygotowywanie się do jego odbycia, a z pewnością pomocnictwo (art. 18 § 3 k.k.), za które można byłoby karać organizatora na zasadach ogólnych.
Twórca nowelizacji poszedł jeszcze dalej: w § 2 skryminalizował czynienie przygotowań przestępstwa określonego w § 1. W walce z piratami drogowymi nie brano jeńców. Karalne jest więc już przygotowywanie się do zorganizowania wyścigu, czyli przygotowanie do przygotowania. Czekam na pierwszy akt oskarżenia w takiej sprawie.
Co się zaś tyczy kierujących pojazdami, karą objęto czynienie przygotowań na wszelki możliwy sposób. Od 29 stycznia 2026 r. można więc trafić za kraty za samo posiadanie auta. Tankowanie też jest wysoce ryzykowne.
Zachęcam do udostępniania linka do analizy w mediach społecznościowych. Portal Dogmaty Karnisty to zarejestrowane czasopismo, które możesz cytować również w klasyczny sposób w swoim artykule naukowym, piśmie procesowym lub uzasadnieniu wyroku. Skorzystaj z poniższego wzoru:
- M. Małecki, Kara za wyścigi, nawet jak nikt się nie ścigał. Czy trudno zostać piratem drogowym?, DogmatyKarnisty.pl z 29.01.2026

3 komentarze
> Art. 65ja. Spotkanie właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów samochodowych na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni, którego celem jest prezentacja pojazdów samochodowych w liczbie większej niż 10, w szczególności wprowadzonych w nich modyfikacji, wymaga wcześniejszego zawiadomienia […]
Z grupą znajomych z całej Polski organizujemy raz do roku spotkanie klasycznych samochodów, które odbywa się w hotelu, a auta zostawiamy zwykle na przyhotelowym parkingu, który można zwykle uznać za “przestrzeń ogólnodostępną”. Nowe przepisy rodzą poważne obawy o problemy z prawem przez organizację wydarzenia, które w gruncie rzeczy jest spotkaniem na kawie grupy znajomych o podobnych zainteresowaniach i do tej pory nie wymagało żadnego zgłoszenia, ani wskazywania osoby odpowiedzialnej za całe spotkanie, a tym bardziej zgody gminy, na którą pewnie trzeba chwilę poczekać (https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/bezpieczniej-na-drogach-nowe-przepisy-juz-obowiazuja).
Z nielegalnymi wyścigami nie mamy nic wspólnego, a nowe przepisy bardziej utrudniają życie grupą takim jak nasza, niż amatorom nielegalnych wyścigów, którzy spokojnie sobie poradzą dzieląc się na grupy mniejsze niż 10 aut…
W związdku z tym przepisem zgłosiłem do gminy fakt parkowania pojazdów przed mszą w kościele. Co niedzielę tam zostawiam auto na czas mszy, robi to rodzina i znajomi… Modyfikacje pojazdów też są ( instalacje lpg, naklejki na zderzaki etc). Gmina przyjęła zgłoszenie , wysmarowała dwie strony odpowiedzi. Kabaret.
Czyli ściganie się z nawigacja, która w praktyce swoją predykcję czasu przejazdu opiera na faktycznych danych z przejazdów innych użytkowników, też będzie można uznać za wyścig. Tylko nie bezpośredni, pomiędzy dwoma pojazdami.