Start NaukaInterpretacja Przychodzi baba do lekarza z dłonią w dłoni

Przychodzi baba do lekarza z dłonią w dłoni

przez Dogmaty Karnisty

„Lekarzu – mówi baba – mam tu w prawej dłoni swoją lewą dłoń. Ucięłam ją sobie tnąc drwa w chacie. Przyszyj mi ją prędko!”. Czy lekarz, który dysponując odpowiednimi środkami i umiejętnościami, nie udzieli kobiecie pomocy i nie przyszyje dłoni, poniesie odpowiedzialność karną za przestępstwo z art. 156 § 1 Kodeksu karnego (spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu człowieka)? Przecież skutek – obcięcie dłoni – nastąpił przed pojawieniem się na scenie lekarza!

Między innymi tego typu problemy analizował w swojej pracy doktorskiej Tomek Sroka, który publicznie na Uniwersytecie Jagiellońskim bronił swoich tez dzisiaj przed południem. Tomkowi kibicowała liczna publiczność zgromadzona w refektarzu Kolegium Wróblewskiego w Krakowie. Gratuluję obrony!

Praca dotyczyła problemów obiektywnego przypisania skutku do niewłaściwego leczenia. Jest ich – co pokazała dzisiejsza obrona – sporo. Po wysłuchaniu dyskusji, tytułem przykładu pragnę poddać pod rozwagę kilka ciekawych kwestii. Przepraszam za nieco nazbyt teoretyczny, hermetyczny, a przez to mało komunikatywny język dzisiejszego posta (jak piszę szybko to mam problemy z pisaniem prosto – jakkolwiek może się to wydawać dziwne).

Cel leczniczy

Panuje zgoda co do tego, że do ustalenia prawidłowości postępowania lekarza jest wymagane przesądzenie, że jego działania są podejmowane w „celu leczniczym”. Pytanie, jak należy interpretować to pojęcie? Czy ściśle obiektywnie (przedmiotowo), tak jak to proponował Tomek Sroka, czy też subiektywnie (podmiotowo)?

Pojęcie „celu” w potocznym sensie kojarzy się z psychicznym nastawieniem danej osoby do pewnego stanu rzeczy. Jednocześnie, cel leczniczy jest umieszczany w obrębie negatywnych przesłanek przypisania sprawcy skutku (brak celu leczniczego uzasadnia odpowiedzialność karną za skutek).

Pojawiają się w tym kontekście co najmniej trzy wykluczające się opcje:

1. Pojęcie „cel leczniczy” musi być interpretowane ściśle przedmiotowo, bo po prostu taka jest specyfika przypisania skutku. Mieści się ono bowiem w zakresie ustalania realizacji znamienia „powoduje” („sprowadza”, „doprowadza” itp.), które jest znamieniem przedmiotowym.

2. Należy zweryfikować zapatrywania na temat „obiektywności” przypisania skutku, które w pewnych sytuacjach może być przypisaniem co najmniej częściowo subiektywnym. To przy założeniu, że: a) „cel leczniczy” jest jedną z przesłanek takiego przypisania, b) rozumiemy go zgodnie z potoczną intuicją, czyli subiektywnie.

3. Problem celu leczniczego należy wyłączyć ze struktury przypisania skutku i umieścić go na przykład w obrębie analizy znamion strony podmiotowej czynu albo zawinienia (czyn podjęty w celu leczniczym byłby usprawiedliwiony).

Atak na dobro prawne

Nie jest kontrowersyjna teza, że warunkiem naruszenia normy sankcjonowanej (zakazuje albo nakazuje ona podjąć jakieś zachowanie, np.: „Nie zabijaj”, „Nie kradnij”, „Pomagaj w potrzebie” itp.) jest – po pierwsze – atak na dobro prawne, a po drugie: naruszenie reguł postępowania z dobrem prawnym. Pytanie, czy działania lekarza naruszające integralność cielesną pacjenta, polegające na przykład na rozcięciu brzucha w celu wycięcia wyrostka robaczkowego, są atakiem na dobro prawne w postaci zdrowia, ale nie naruszają reguł postępowania z dobrem prawnym i przez to nie są bezprawne (jak przyjął Tomek Sroka); czy też w ogóle nie atakują dobra prawnego w postaci zdrowia?

Sformułowanie „atak na dobro prawne” należy – według mnie – rozumieć jako stworzenie niebezpieczeństwa dla dobra prawnego. W pojęciu „atak” znowuż można doszukiwać się czegoś subiektywnego (intencji, zamiaru), jednak w omawianym kontekście chodzi wyłącznie o sytuację obiektywnie niebezpieczną dla dobra prawnego. Każdy zabieg takie niebezpieczeństwo stwarza, a więc pogląd Tomka Sroki o zaatakowaniu przez lekarza zdrowia w podanym przykładzie wydaje mi się uzasadniony.

Z jednym zastrzeżeniem: być może w perspektywie naruszenia normy sankcjonowanej nie należałoby mówić o jakimkolwiek niebezpieczeństwie dla dobra prawnego, ale o niebezpieczeństwie nieakceptowalnym społecznie. Przy tym założeniu uprawniony byłby wniosek, że lekarz nie stwarza niebezpieczeństwa w stopniu nieakceptowalnym społecznie, ponieważ akceptujemy niebezpieczeństwo integralnie związane z działaniami ratującymi dobro prawne.

Niemniej jednak zauważmy, że akceptacja poglądu o braku ataku na dobro prawne w wypadku przecięcia przez chirurga brzuchu pacjenta prowadzi do tego, że nic więcej w perspektywie przypisania skutku już nas nie interesuje. W szczególności zupełnie irrelewantne staje się zagadnienie zachowania przez lekarza reguł ostrożności (zasad postępowania z dobrem prawnym). Czyn jest po prostu legalny, bo lekarz nie zaatakował dobra prawnego. A jeśli w trakcie zabiegu lekarz postąpi niezgodnie z regułami sztuki? Przecież właśnie o to chodzi, aby zbadać, czy postępowanie zapoczątkowane obiektywnym ratowaniem dobra prawnego przebiegało prawidłowo, to znaczy czy życie i zdrowia pacjenta było ratowane zgodnie z regułami postępowania wymaganego w danych okolicznościach. Pokazuje to, że aby domeną przypisania skutku pozostało badanie reguł ostrożności, lepiej uznać czyn lekarza za atakujący dobro prawne, ponieważ otwiera to drogę do głębszej i szerszej, normatywnej analizy zdarzenia.

Matka – gwarant

Powszechnie przyjmuje się, że matka jest gwarantem nienastąpienia skutku w stosunku do swojego urodzonego dziecka i może wobec tego ponosić odpowiedzialność karną za negatywne skutki np. ja jego zdrowiu, powstałe w wyniku zaniechania opieki nad dzieckiem (art. 2 k.k.). Dokładnie tak samo prezentuje się odpowiedzialność ojca dziecka. Pytanie, czy matka jest również gwarantem bezpieczeństwa dziecka nienarodzonego (które nosi w ciąży)? Podczas dyskusji pojawiła się opinia, że nie ma normatywnej podstawy dla zdekodowania takiego obowiązku (nie ma do tego podstawy ani w Kodeksie cywilnym ani w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym).

W mojej opinii istnieje ewidentna, ustawowa podstawa do dekodowania prawnego i szczególnego obowiązku gwaranta (a także podstawa dająca możliwość wydedukowania ogólnej normy sankcjonowanej) odnosząca się do matki dziecka nienarodzonego. Jest nią art. 157a § 3 k.k. Dla przejrzystości wywodu zacytujmy go w całości: „Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 1”. Paragraf 1 głosi natomiast: „Kto powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Z wymienionych przepisów jasno wynika, że również matka dziecka może spowodować uszkodzenie ciała dziecka lub jego rozstrój zdrowia, lecz nie podlega ona karze za ten czyn. Z tego natomiast jednoznacznie wynika, że również do matki dziecka poczętego jest adresowana norma sankcjonowana, zakazująca narażania dziecka poczętego na niebezpieczeństwo oraz nakazująca matce ochronę jego życia i zdrowia. Dodajmy, że klasyczne pojęcie „spowodować” występujące w art. 157a § 1 k.k. obejmuje zarówno działanie, jak i zaniechanie. Gdyby matka nie naruszała normy sankcjonowanej przez art. 157a § 1 k.k., to nie byłoby czego wyłączać w art. 157a § 3 k.k. Tymczasem przepis ten mówi wyraźnie, że matka „dopuszcza się” czynu opisanego w § 1, a więc narusza normę sankcjonowaną o treści podanej przed chwilą.

Odnieśmy te ustalenia do przykładu podanego przez Profesora Andrzeja Zolla podczas obrony. Matka w 9. miesiącu ciąży dowiaduje się od lekarza, że jest konieczne przeprowadzenie cesarskiego cięcia w celu uratowania życia dziecka, lecz kobieta nie zgadza się na zabieg i dziecko rodzi się martwe. W mojej ocenie matka jest oczywiście gwarantem ochrony życia i zdrowia dziecka poczętego, a więc brak jej zgody (bez względu na to, czy ocenimy go jako działanie czy zaniechanie) uzasadnia przypisanie jej śmiertelnego skutku i odpowiedzialności za przestępstwo z art. 148 § 1 k.k. albo 155 k.k. (umyślne albo nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka).

Podobne tematy

3 komentarze

srokus 19 czerwca 2012 - 22:06

Tak przypuszczałem, że znajdę tu wpis na ten temat…

Ale może kilka zdań wyjaśnienia:

Co do celu leczniczego – ja go rozumiem obiektywnie, jako jeden z elementów reguł postępowania z dobrem prawnym; przecinanie przez lekarza skóry, bez celu leczniczego rozumianego obiektywnie, powoduje naruszenie reguł postępowania z dobrem prawnym w postaci choćby nietykalności cielesnej lub zdrowia.

Co do ataku na dobro prawne – ale czy kwestia nieakceptowalności społecznej ataku na dobro prawne to nie jest już kwestia reguł postępowania z tym dobrem? czy nie powiemy, że atak na dobro prawne jest nieakceptowany społecznie właśnie wówczas, gdy narusza reguły postępowania z dobrem prawnym? rzucam taką myśl do rozważenia…

Co do matki jako gwaranta – nie chciałem się już kłócić z Markiem B. na obronie, ale nie zgadzam się z jego stwierdzeniem, że z prawa cywilnego nie da się wyprowadzić wniosku, że matka jest "gwarantem" (choć tam takiej kategorii normatywnej nie znajdziemy) w stosunku do nienarodzonego dziecka. Wystarczy popatrzeć na art. 446[1] – jest on podstawą do dochodzenia przez dziecko, z tym że po urodzeniu, naprawienia szkód prenatalnych, w tym moim zdaniem także tych wyrządzonych przez matkę. Z tego względu matka ma moim zdaniem obowiązek dbania o dobro dziecka i zapobiegania szkodom na jego dobrach. Podany przez Ciebie art. 157a i klauzula niekaralności jest tylko kolejnym przykładem dla poparcia ogólnej tezy, że matka gwarantem nienarodzonego jest.

Na koniec oczywiście dziękuję za gratulacje 🙂

Reply
Anonimowy 3 maja 2013 - 22:15

Warto też wspomnieć, że w przypadku kobiety w ciąży prawo pacjenta do samostanowienia nie ma charakteru bezwzględnego, tak jak jest u wszystkich innych pacjentów. A więc lekarz mógł wykonać cesarskie cięcie nawet bez jej zgody w stanie wyższej konieczności i to nawet tym wyłączającym bezprawność a nie winę(bo mamy kolizje życie – średni uszczerbek). Oczywiście jeśli życie dziecka byłoby realnie zagrożone, a nie istniały dwie bezpieczne alternatywy porodu (naturalny i cesarskie cięcie) Wyłączona byłaby też bezprawność przestępstwa wykonania zabiegu bez zgody pacjenta. Tomasz Tyburcy

Reply
Anonimowy 8 lutego 2014 - 22:51

czyli zgoda kobiety na zabieg leczniczy jest nic nieznaczącym elementem prawnokarnej rzeczywistości ? Trochę pachnie to totalitaryzmem…

Reply

Co o tym sądzisz?